Grają dla garstki kibiców na archaicznym stadionie w mieście, w którym liczy się tylko żużel i koszykówka. I jak co sezon, ich celem jest tylko i wyłącznie utrzymanie
Zielona Góra jest jednym z nielicznych miast w Polsce, w którym piłka nożna jest nawet nie na drugim, ale na trzecim planie. Zdecydowanie wybija się żużel. Miejscowy Falubaz co rok bije się o medale Mistrzostw Polski. Sukcesy odnosi także koszykarski Zastal, który gra w PLK. Trudno się dziwić, że grającej w II lidze Lechii trudno rywalizować nie tylko o kibiców, ale też sponsorów i dotacje z Miasta. Przykład? Wymogi licencyjne nakazują każdemu drugoligowcowi posiadanie 250 zadaszonych miejsc. Lechia nie ma ich do dzisiaj, a dyrektor miejscowego MOSiRu chciał zamiast dachu postawić coś w rodzaju dużego namiotu. Kiedy okazało się, że to jednak nie przejdzie, oświadczył, że w tym roku nie znajdą się pieniądze nawet na prowizoryczne zadaszenie, a miejscy włodarze chyba niespecjalnie przejmują się tym, że latem klub może nie otrzymać z tego powodu licencji.
W takich warunkach trudno się dziwić, że jak co roku, szczytem marzeń zielonogórskich piłkarzy i działaczy jest utrzymanie w II lidze. W sezonie 2008/09 udało im się tylko dlatego, że Odra Opole i Kotwica Kołobrzeg nie przystąpiły do rozgrywek. Rok później było już lepiej. Po kapitalnej końcówce sezonu, zajęli 13 miejsce, co można uznać za duży sukces. Co z tego, skoro najlepszych piłkarzy i trenera Macieja Murawskiego podebrały im inne kluby i Mirosław Zelisko, wcześniej asystent Murawskiego, awansowany na szkoleniowca, musiał budować kadrę od nowa. Jak na razie nie bardzo mu to wychodzi. Być może dlatego, że Murawski, do którego podobno dzwoni z prośbą o rady, ma wystarczająco dużo problemów w Zawiszy, by znaleźć jeszcze czas na pomoc swojej byłej drużynie.
Po rundzie jesiennej Lechia zajmowała 16. miejsce. I po kilku kolejkach wiosennych tę pozycję zachowała. Niby progresu nie widać, ale zadanie jest ułatwione. Z ligi wycofała się Polonia Słubice, więc jeśli nikt z zaplecza ekstraklasy nie spadnie do grupy zachodniej, wystarczy przeskoczyć jedną drużynę, by po raz kolejny zapewnić sobie utrzymanie. W zrealizowaniu celu mają pomóc zakontraktowani nowi piłkarze. Transferem, z którym wiążą największe nadzieje jest przyjście Dawida Dłoniaka. Bramkarz z doświadczeniem pierwszoligowym ma opinię trudnego, ale charakternego i jego zadaniem jest nadanie drużynie „zębu”. Do drużyny dołączył też obrońca Marcin Brzykcy (niechciany w Grudziądzu, jesienią grał w Victorii Koronowo) oraz Rafał Figiel, który wraca po nieudanej przygodzie w Odrze Wodzisław Śląski.
Nazwiska nie są może spektakularne, ale trzeba pamiętać, że klub jest biedny i chodziło przede wszystkim o to, by podnieść średnią wieku młodej drużyny. Nie udało się natomiast ściągnąć napastnika i strzelanie bramek nadal pozostaje sporym problemem. Co prawda najlepszy snajper, Rafał Duchnowski ma na koncie 6 trafień, a drugi w tej klasyfikacji Michał Kojder 3, ale żadnemu z ich kolegów nie udało się zdobyć więcej niż jednej bramki. A w Zielonej Górze chcą postawić na grę ofensywną. Mają nawet drugiego trenera, który zajmuje się tylko i wyłącznie tym aspektem futbolu.
Sami mało strzelają, natomiast sporo problemów sprawiają im drużyny, które strzelają dużo. Na inaugurację przyjechała do nich Nielba, która co prawda w tabeli jest nisko, ale to jedna z najbardziej ofensywnie ustawionych drużyn w II lidze. Piłkarze z Wągrowca wygrali ten mecz 5:0, a zarząd Lechii w specjalnym oświadczeniu przeprosił kibiców za to, czego byli świadkami. O tym, że zawodników z Zielonej Góry nie można zlekceważyć, świadczy jednak mecz z Bałtykiem. Stawiana w gronie faworytów do awansu, choć jak się okazuje na wyrost drużyna Jacka Grembockiego, przegrała w Zielonej Górze 2:1. Była to spora sensacja, której jednak nasi sobotni rywale nie powtórzyli już w kolejnych meczach. W dwóch ostatnich kolejkach odnieśli porażki. Najpierw 0:1 w Jarocinie, a później zakończony takim samym wynikiem pojedynek w Częstochowie. Pod Jasną Górą piłkarze Zeliski pozostawili jednak po sobie dobre wrażenie, walcząc z Rakowem jak równy z równym.
Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, obrażające innych czytelników i instytucje. Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
II LIGA
BRAMKI:
10 - Jewgienij Szykawka
5 - Kacper Skóra
3 - Bartosz Snopczyński
2 - Michał Barć, Linus Rönnberg
1 - Emmanuel Agbor, Marcel Broniewski, Adrian Gryszkiewicz, Mateusz Matras, Deniss Rakels, Dawid Szot, samobójcza (Eryk Woliński, Unia Skierniewice)
ASYSTY:
5 - Patryk Gogół
4 - Bartosz Snopczyński
2 - Bartosz Chęciński, Miłosz Pawlusiński, Linus Rönnberg, Dawid Szot, Jewgienij Szykawka
1 - Emmanuel Agbor, Marcel Broniewski, Igor Dziedzic, Grzegorz Janiszewski, Roko Kurtović, Patryk Mucha, Deniss Rakels, Kacper Skóra,
CZERWONE KARTKI:
2 - Adrian Gryszkiewicz
1 - Emmanuel Agbor, Patryk Gogół, Mateusz Matras, Kacper Siuta, Bartłomiej Wasiluk
ŻÓŁTE KARTKI:
6 - Bartosz Chęciński, Jewgienij Szykawka
5 - Igor Dziedzic, Dawid Szot
4 - Adrian Gryszkiewicz,
3 - Mateusz Matras, Linus Rönnberg, Kacper Skóra, Bartłomiej Wasiluk
2 - Emmanuel Agbor, Bartosz Boruń, Patryk Gogół, Patryk Mucha,
1 - Marcel Broniewski, Grzegorz Janiszewski, Mateusz Kabała, Roko Kurtović, Szymon Sobczak, Bartosz Zawojski
REZERWY:
BRAMKI (V LIGA):
21 - Michał Barć
12 - Kacper Wołowiec
3 - Jan Marcinkowski, Bartosz Paszczela
2 - Milan Bazler, Kacper Kopera, Szymon Krawiec, Aleksander Steczek
1 - Dominik Blecharczyk, Patryk Mucha, Andrzej Niewulis, Piotr Płuciennik, Dawid Ryndak
BRAMKI (PUCHAR POLSKI):
5 - Kacper Wołowiec
2 - Kacper Mironowicz, Piotr Płuciennik, Aleksander Steczek
1 - Maciej Figura, Kacper Machnik, Kamil Wawrowski

































--
Krzysztof
Zaloguj się aby dodać własny komentarz