Drugi mecz w Sosnowcu i drugi raz o zwycięstwie Zagłębia przesądził Przemysław Pitry. Utalentowanym napastnikiem drużyny z Sosnowca już interesuje się Zagłębie Lubin
Zagłębie było faworytem sobotniego spotkania, ale Ruch wcale nie zamierzał ograniczać się do roli statysty. "Niebiescy" nie są już tą samą drużyną, która wiosną wychodziła na boisko niepewna swoich umiejętności.
W Sosnowcu wygraną przyjęto z wielką ulgą. - No i jak, jest lepiej?! Wygrać po brzydkim meczu 1:0 czy przegrać po pięknym 2:5? - pokrzykiwał na swoich piłkarzy trener Krzysztof Tochel.
Początek meczu to ostrożna gra z obu stron. Zagłębie szybciej postanowiło sięgnąć po bardziej radykalne środki. Arkadiusz Kłoda dwa razy zakręcił piłkarzami Ruchu i gro¼nie wrzucił piłkę w pole karne, jednak najpierw naciskany przez obrońcę Dawid Skrzypek posłał piłkę nad poprzeczką, a za drugim razem, po uderzeniu Pitrego, piłkę z linii bramkowej wybił Wojciech Myszor.
Kłoda nie dawał za wygraną i dośrodkował jeszcze raz - tym razem wprost na głowę Hadisa Zubanovicia, który jednak fatalnie przestrzelił z sześciu metrów.
Chorzowianie dłużej utrzymywali się przy piłce albo do bramki Zagłębia ciągle mieli daleko. Na lewym skrzydle nie radził sobie Piotr Æwielong. - Zagrał słabiej. Liczyłem na jego szybkość. Miał zbiegać do środka i kończyć akcje prawą nogą. Niestety, grał zachowawczo - podsumował trener Dariusz Fornalak.
Niewiele lepiej wypadł też prawoskrzydłowy Tomasz Foszmańczyk, który pewnie na długo zapamięta siłę łokci Admira Adżema, który raz za razem zatrzymywał go czystymi wślizgami.
To co najciekawsze wydarzyło się w ostatniej minucie pierwszej połowy. Najpierw szansę na gola miał Ruch. Rafał Wawrzyńczok przerzucił piłkę nad głowami obrońców Zagłębia, dopadł do niej Mariusz Śrutwa, ale na celny strzał zabrakło już sił. Po chwili nietuzinkowym zagraniem błysnął Marcin Lachowski. Rozgrywający Zagłębia wykorzystał gapiostwo piłkarzy Ruchu i zagrał do Pitrego. Ten w swoim stylu dziobnął piłkę czubkiem buta (Marcin Klaczka został w tyle), zrobił balans ciałem (Sebastian Nowak usiadł na murawie) i z ostrego kąta trafił do pustej bramki.
- Cieszę się z asysty, bo już dawno nie zagrałem dokładnej, prostopadłej piłki, po której kolega strzelił bramkę. Cieszę się podwójnie, bo gola zdobył Przemek. Obaj wracamy do gry po kontuzjach, dobrze się rozumiemy - podkreślał Lachowski.
Jeżeli Pitry, który w pierwszym meczu z Podbeskidziem także strzelił dwie bramki przesądzające o zwycięstwie, będzie nadal tak skuteczny, już zimą pewnie nie będzie mógł się opędzić od ofert z innych klubów. Już teraz interesują się nim działacze Zagłębia Lubin.
Trener Fornalak największy żal o straconego gola miał do Wawrzyńczoka. - Powinien przerwać akcję w środku pola. Skończyłoby się może żółtą kartką, ale to jeszcze nie gol. Wyszedł brak doświadczenia - tłumaczył.
Po przerwie Zagłębie postanowiło zaczaić się na decydujący cios, który powali rywala na deski i doda sił przed następnym spotkaniem. Tymczasem "niebiescy" jeszcze podkręcili tempo. Po akcji Æwielonga do strzału z woleja świetnie złożył się Śrutwa, ale choć miał do bramki nie więcej niż osiem metrów, nie zdołał pokonać Marcina Bębna.
Nie miał też szczęścia Krzysztof Bizacki, po którego strzale głową piłka przeszła obok słupka. Zimnej krwi zabrakło Foszmańczykowi, który nie potrafił wykorzystać błędu Lachowskiego (nie wybił czysto piłki) i trafić do siatki z pola karnego.
Piłkarze Zagłębia, chociaż często przejmowali piłkę w środku pola, wyprowadzali akcje bardzo opieszale, co kończyło się tym, że chorzowianie zawsze mieli czas na skuteczny powrót do obrony. - Trzeba zrobić pewne korekty w przygotowaniach, bo rzeczywiście wyglądaliśmy ciężko - przyznał Tochel.
Najbliżej zdobycia drugiego gola był Lachowski, który po zgraniu piłki przez Zubanovicia wpadł w pole karne z przyklejonym do pleców obrońcą i mocno, ale niecelnie uderzył tuż obok słupka. - Czego zabrakło? Wszystkiego po trochu, a już najbardziej umiejętności - przyznał samokrytycznie Lachowski.
Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, obrażające innych czytelników i instytucje. Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
III LIGA
BRAMKI:
5 - Maksymilian Podgórski
4 - Michał Barć
3 - Patryk Gogół
1 - Damian Tront, Leon Madej
ASYSTY:
2 - Michał Barć, Patryk Gogół, Szymon Jarek, Iwo Kupidura
1 - Mateusz Chmarek, Adrian Gryszkiewicz, Dawid Kudła, Szymon Krawiec, Adrian Rodriguez Gonzalez
CZERWONE KARTKI:
1 - Maksymilian Rozwandowicz
ŻÓŁTE KARTKI:
3 - Damian Tront
2 - Patryk Gogół, Adrian Gryszkiewicz, Igor Kośmicki, Szymon Krawiec
1 - Michał Barć, Mateusz Chmarek, Dawid Kudła, Maksymilian Podgórski, Maksymilian Rozwandowicz
PUCHAR POLSKI
BRAMKI:
2 - Leon Madej
1 - Mateusz Chmarek, Iwo Kupidura, Kacper Mironowicz, Maksymilian Podgórski, Borys Roguski, Bartosz Zawojski
ASYSTY:
1 - Bartosz Chęciński, Szymon Jarek, Igor Kośmicki, Marcel Predenkiewicz, Maksymilian Podgórski, Damian Tront, Bartosz Zawojski
REZERWY - V LIGA
BRAMKI:
3 - Kacper Wołowiec
2 - Kamil Biliński, Kacper Kopera, Leon Madej, Filip Micyk, Aleksander Steczek
1 - Igor Dziedzic, Iwo Kupidura, Marcin Sierczyński, Borys Roguski
REZERWY - PUCHAR POLSKI
BRAMKI:
5 - Kamil Biliński
3 - Filip Micyk
1 - Filip Karbowy, Kacper Kopera, Aleksander Steczek, Kacper Tobiczyk, Kacper Wołowiec

































Zaloguj się aby dodać własny komentarz