Facebook youtube rss ZS na komórkę Hokej Koszykówka
Nie masz konta? zarejestruj sie!    Przypomnij hasło
Inne artykuły
Rozmowa z Markiem Adamczykiem - część pierwsza, klubowe finanse pt, 2011-02-01, 14:19

Przedstawiamy pierwszą część wywiadu z Markiem Adamczykiem. Prezes Zagłębia odniesie się w niej do zadłużenia klubu, spraw związanych z Taxi Zagłębie, opowie też o planowanym budżecie i pomysłach pozyskania środków na budowę stadionu. W kolejnych częściach prezes Adamczyk odniesie się do działań marketingowych oraz podsumuje piłkarską jesień w wykonaniu Zagłębia.

Jak wysokie jest w tym momencie zadłużenie klubu?

- W ciągu ostatniego półrocza na pokrycie zadłużenia klubu wydaliśmy dokładnie 1 075 000 złotych. To były zobowiązania już wymagalne, przeterminowane. Natomiast pozostała wielkość takowych zobowiązań klubu to kwota mocno zbliżona do miliona złotych, ale nie przekraczająca go. Owszem, obecnie zdarzają się małe przesunięcia w terminach płatności, ale o tym staramy się na bieżąco informować drugą stronę, bo wiemy, że ona też planuje swoje finanse. Chcemy doprowadzić do sytuacji, że wszystkie zobowiązania bieżące będziemy płacić dzień przed terminem. Gdyby nie poprzednie zadłużenie to... Nie ma co marzyć, mamy taką sytuację, a nie inną i poradzimy sobie z nią. Jednym z większych problemów, z którym musieliśmy się uporać to VAT za zwrócone Tourany, który oscylował w kwocie 170 000 zł.

Mówimy o zobowiązaniach krótkoterminowych. W lipcu podawał pan, że wynoszą one około 300 tysięcy złotych.

- To były dane, które podały poprzednie władze klubu. Na tej podstawie Miasto dokonywało analizy. Jak widać po wydarzeniach z ostatniego półrocza, poprzednie władze Spółki nie wszystkie dane udostępniły. 10 lipca 2010 roku samo zadłużenie wobec zawodników wynosiło ponad 3 miesiące, co już przekraczało kwotę 300 tys. złotych. Teraz musimy się zmagać z tematami typu: VAT od Touranów, taksówkarze, taksówki.

Najbardziej pilna jest chyba sprawa zadłużenia wobec Urzędu Skarbowego?

- Tak, ale wszystko jest uzgodnione. Wszystkie sprawy dla zainteresowanych stron są ważne i wszystkie musimy rozwiązać. Nie było tak, że US nas ścigał, a my uciekaliśmy, tylko usiedliśmy do stołu, przedstawiliśmy ze swojej strony chęć spłaty, opartą na aktualnych możliwościach Spółki i doszliśmy do porozumienia. Zgodnie z tym harmonogramem mamy wszystko spłacane.

A opłaty wobec ZUS-u i PZPN-u?

- Z tymi instytucjami jesteśmy praktycznie na bieżąco. Cześć nawet mamy zamrożoną, gdyż odwoływaliśmy się od kar, które nałożył na nas PZPN za zachowanie kibiców na meczach z Nielbą, Turem, czy Rakowem. A w takiej sytuacji zobowiązani byliśmy wnieść kaucję. Teraz zbliża się momentuprawnienia nowych zawodników i tu być może ciekawostka dla kibiców, bo wolny zawodnik to nie jest zawodnik bezgotówkowy, z tego względu, że za trzeba uiścić opłatę PZPN-owi.

Co ze zobowiązaniami długoterminowymi?

- To są zobowiązania związane z pożyczkami udzielonymi Spółce przez pana Szatana i jego wspólników. To kwota nieco ponad miliona złotych. Trzy podmioty udzieliły takiej pożyczki klubowi. Około 70% tej kwoty, to dług wobec pana Szatana. Z tego zostało spłacone niecałe 300 tysięcy, które było częścią transakcji sprzedaży akcji.

W jakim okresie czasu Spółka musi zwrócić resztę pieniędzy?

- Dwie pożyczki w pierwotnej wersji miały zostać spłacone do końca 2010 roku. Natomiast warunkiem Miasta było, żeby pan Szatan prolongował umowy sponsorskie, jak również prolongował termin spłaty pożyczek. Został on przedłużony do 31 grudnia 2012 roku i zostało zlikwidowane ich oprocentowanie. Do tych długoterminowych zobowiązań trzeba jeszcze dołożyć kredyty na samochody, bo wszystkie auta oprócz jednego zostały wzięte na kredyt. Niestety są one w bardzo sfatygowanym stanie, bo wiadomo, że najlepszy model auta to samochód służbowy – wjedzie pod każdy krawężnik. System pracy taksówkarzy był oparty na umowach o pracę, więc nie mogli oni jeździć 24 godziny jednym autem, a tylko wtedy samochód zarabia na siebie. Jedną taksówką jeździło więc na zmianę kilka osób i tak naprawdę odpowiedzialność materialna za eksploatację rozmyła się i ciężko było dojść, kto odpowiadał za zniszczenia.

I te wszystkie samochody, oprócz Touranów, prezes Hytry kupił sam od siebie?

- No niestety, faktury tak to przedstawiają, że dwie Astry i Passat pochodzą z autokomisu, w którym jednym ze wspólników jest pan Paweł Hytry. Podpisał się jako kupujący i sprzedający. Są kupione na kredyt. Jeszcze dodam, odnośnie stanu samochodów, bo pojawiają się pytania, czemu ich nie sprzedaliśmy. Musieliśmy parę złotych dołożyć, żeby można było nimi bezpiecznie jeździć. Po oddaniu do serwisu okazało się np. że w każdym z aut brakuje wszystkich płynów, jakie tylko mogą być w samochodzie. Trzeba było wymieniać filtry, rozrządy, żeby można było nimi bezpiecznie jeździć. Także to nie jest jakiś zbytek luksusu, tylko chodzi to, by ktoś jadąc tym samochodem nie rozbił się. Mimo tych liftingów, stan pojazdów i cena rynkowa, którą możemy za nie uzyskać nie wystarcza na spłatę kredytu.

Oprócz tych samochodów, są jeszcze inne przesłanki, pozwalające pociągnąć poprzedniego prezesa do odpowiedzialności?

- Prowadzone są postępowania sądowe, w których my, jako Spółka, jesteśmy pozwanymi. Są sygnały od naszej kancelarii, że w kilku przypadkach możemy mówić o nienależycie starannym rozwiązywaniu umów. Walczymy, ale do prawomocnych wyroków sądów jeszcze daleko. Może się to odwlec o kilka miesięcy, bądź nawet lat, natomiast są przesłanki by twierdzić, że dochodziło do nienależycie starannego podpisywania, bądź rozwiązywania umów.

Te przesłanki pozwalają na sformułowanie zarzutu o działanie na szkodę Spółki?

- Już na komisji sportu powiedziałem, że kancelaria przeprowadza analizę, czy zasadne byłoby pociągnięcie do odpowiedzialności poprzedni zarząd. To trzeba mocno przeanalizować, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, natomiast ja muszę pewne stanowcze kroki podjąć. Bo jeżeli coś było działaniem na szkodę Spółki, a ja się tym nie zajmę, to wtedy sam będę działał na szkodę Spółki.

Pytanie, czy będzie wola ze strony właścicieli, żeby zająć się tym tematem. Pan Kozielski już mówił, że jest za tym, by przeszłość odciąć grubą kreską.

- Myślę, że panu Kozielskiemu chodziło o to, żeby rozdrapywanie ran nie było naszym głównym celem. Ja też wychodzę z założenia, że trzeba patrzeć do przodu. Historię trzeba znać, ale nie można nią żyć. Na sesji Rady Miejskiej wywiązała się dyskusja, czemu Miasto uważniej nie przyglądało się sytuacji Zagłębia. Pamiętajmy, że to był podmiot prywatny. Działanie w Spółce może rodzić skutki karne, nawet dla mnie, jeżeli popełnię jakieś błędy, więc dlaczego miałbym coś odcinać? Nie będę się skupiał na szukaniu haków na poprzedni zarząd, natomiast jeśli są ewidentne przesłanki, które obsługująca nas kancelaria wskazuje, to należałoby podjąć odpowiednie działania. Nie będę poświęcał mojego czasu na węszenie i szukanie, ale na pewno nie zamiotę niczego pod dywan.

Do podanych wcześniej sum dochodzą pieniądze, które jesteście winni niedoszłym taksówkarzom. Ze strony klubu jest wola porozumienia?

- Ze strony mediów i taksówkarzy pojawiają się zarzuty, że mogło to być trochę lepiej i szybciej załatwione. Być może co do tego aspektu poniekąd mają rację. Jest z naszej strony wola porozumienia, natomiast ja powiedziałem na Komisji, że dokumentacja związana z projektem taksówkarskim jest szczątkowa. To było zbyt łagodne określenie, bo tak naprawdę jest żadna. Żeby zebrać wszystkich taksówkarzy rzekomo oszukanych przez klub, musimy do nich dotrzeć. Ponieważ nie ma dokumentów nie wiemy ilu ich było, nie znamy też nazwisk. Jedyną osobą, spośród oszukanych, którą ja widziałem fizycznie jest pan Turski. Faktycznie, przedstawił mi dowody wpłaty za kursy, natomiast nie był w stanie mi przedstawić żadnego przyrzeczenia pracy, niczego na czym mógłbym się oprzeć, bo podkreślam, że w klubie nie ma takiej dokumentacji. Zatrudnić ich w tym momencie nie możemy, bo projekt biznesowo nie wypalił i został zawieszony.

Za to pan podpisywał umowy. Choćby tą, nagłośnioną przez media ze względu na datę zawarcia.

- To też jest ciekawy aspekt. Umowy taksówkarzy kończyły się bodaj 22 czerwca. Ja zostałem prezesem 8 lipca. Przez te 2 tygodnie taksówkarze wykonywali pracę bez ważnych umów. Same umowy podpisywaliśmy w lipcu, natomiast w tym podpisaniu z datą wsteczną chodziło o to, że musiałem potwierdzić to, że wykonywali pracę. W przeciwnym wypadku mogliby posądzić Spółkę o to, że nie zapłaciliśmy za faktycznie wykonywaną pracę. Pytanie było takie: czy narażać się na pozwy ze strony pracowników, czy w ten sposób to potwierdzić. Proszę jeszcze zwrócić uwagę, że 22 kończą się umowy, prezesa nie ma, nie wiemy od kiedy przewodniczący Rady Nadzorczej miał upoważnienie. Nie wiemy co się działo w okresie od 23 czerwca do 7 lipca. Formalnie czarna dziura. Tam faktycznie był błąd techniczny w dacie, do czego się przyznaję, natomiast warto podkreślić, że nikt z pracowników nie ucierpiał, bo każdy dostał pieniądze.

Ucierpiał wizerunek klubu. Sprawę rozdmuchały media i dopiero wtedy zaczął pan mówić o możliwej ugodzie.

- Być może wizerunek klubu faktycznie ucierpiał, ale zawsze z perspektywy czasu można ocenić, że coś można było zrobić lepiej. Natomiast chcę podkreślić jedną rzecz. Z tych 60 rzekomo oszukanych taksówkarzy zgłosił się do nas tylko pan Turski. Dotarliśmy do ośrodka, który przeprowadzał egzaminy i okazuje się, że z klubu przystąpiły do nich 22 osoby. Czekamy jeszcze na potwierdzenie, czy wszystkie te osoby zdały egzamin, bo to był warunek, choć nie potwierdzony żadnymi dokumentami, a tylko ogłoszeniem na stronie klubowej, zwrotu pieniędzy. Także te 22 osoby to maksymalna liczba, z którą będziemy chcieli rozmawiać na temat rozwiązania tej sprawy.

Sporo tych dokumentów brakuje. Może trzeba zwrócić się do prezesa Hytrego, żeby pomógł wyjaśnić sytuację w klubie?

- Proszę mi wierzyć, że nie jest skory do współpracy. Na początku faktycznie zabiegaliśmy o to, ale po kilku próbach... Powiem szczerze, był nawet problem z odzyskaniem służbowego laptopa. Musieliśmy dość długo się prosić i w końcu otrzymaliśmy go. Tyle, że z wykasowanym systemem.

Zakłada pan budżet w wysokości 4 milionów złotych. To budżet minimalny, optymalny, maksymalny?

- To wariant optimum, który zakłada na ten rok dwie rzeczy: pozytywnie zakończoną walkę o awans i grę w I lidze. Na wyższym szczeblu rozgrywek koszty rosną o około 25%. Taka kwota dałaby nam wszystkim spokój i komfort pracy. Wszystko wskazuje na to, że ten budżet nie będzie taki wysoki, przynajmniej w pierwszym półroczu. Zaczęliśmy proces poszukiwania sponsorów, ale nie ma na razie widoków na to, że w najbliższym czasie wejdzie do Zagłębia inwestor, który da milion, czy dwa. Na razie chcemy uruchomić koło zamachowe w postaci dużej liczby mniejszych sponsorów. Wielu potencjalnym sponsorom wydaje się, że na klub sportowy trzeba przeznaczać nie wiadomo jakie pieniądze. My nie gardzimy nikim. Tak jak powiedział pan Kozielski: lepiej mieć stu sponsorów, którzy dadzą po tysiąc złotych, niż jednego, który da 100 tysięcy. Tutaj można też śmiało powiedzieć o sytuacji z panem Szatanem, który kończy teraz dość dużą inwestycję, ma spore ograniczenia finansowe i stąd pewnie decyzja o wyjściu z klubu.

Tak, ale umowa sponsorska z panem Szatanem jest podpisana na pewien okres czasu. Może sobie tak po prostu zawiesić finansowanie?

- Załóżmy, że mamy podpisaną umowę z jakimś sponsorem, on przez pewien czas płaci, ale nagle przestaje przelewać środki na konto. Umowa jest. Można ją egzekwować sądownie, przez komorników, tylko pytanie, czy warto? To jest biznes. Są problemy, kryzysy. Pan Szatan nie przekreśla pomocy, ale na razie ma taki moment, który uniemożliwił mu inwestowanie w klub. Sam to podkreślił w jakimś wywiadzie, że nie wyklucza za jakiś czas dalszego finansowania. Powstaje pytanie, czy lepiej iść się sądzić, czy próbować pójść drogą porozumienia. Dlatego warto mieć tę górkę budżetową, żeby w razie awaryjnych sytuacji mieć margines błędu.

Jaką część budżetu macie już zagwarantowaną?

- Wierzę, że ten milion, który się znalazł w budżecie, to nie jest wszystko, co możemy dostać od Miasta. W tej chwili staramy się o dotację na szkolenie młodzieży. Mamy w tej chwili cztery drużyny młodzieżowe i ze względu na przepisy oraz zmienione już zapisy w statucie, nie otrzymywaliśmy na nie pieniędzy. Teraz wystartowaliśmy w ogłoszonym przez Miasto konkursie. Do zagospodarowania jest 900 tysięcy, z tego 400 tysięcy na szkolenie młodzieży, 350 tysięcy na rywalizację seniorską i najmniejsza część na cele kulturalno – turystyczne. Wystartowaliśmy w dwóch pierwszych kategoriach i liczę, że przynajmniej na młodzież uda nam się dostać pewne środki.

Pytam bardziej o środki na utrzymanie pierwszej drużyny.

- Tak, tylko w tej chwili z naszego budżetu musieliśmy utrzymywać cztery drużyny juniorskie. Teraz każda złotówka, którą dostaniemy na szkolenie dzieci i młodzieży, uwalnia nam środki z budżetu na pozostałe cele. Te cztery miliony dałyby nam komfort w walce o awans i w I lidze. Jeżeli awansu nie będzie, czego nie chcemy, ale trzeba zakładać wszystkie możliwe scenariusze, to budżet o 20% niższy dałby nam możliwość komfortowego grania w II lidze przez cały rok. Po drugie, poprzez sposób podpisywania kontraktów z opcją rozwiązania za pół roku, możemy sobie regulować pewne koszty na bieżąco. Więc jeśli budżet wynosiłby 2 miliony, to może być ciężko ze względu na spłacane zadłużenie, natomiast budżet pomiędzy 2, a 3 miliony pozwala nam na realną walkę o awans. W tym momencie budżetu nie mamy jeszcze dopiętego, także z tego powodu, że opóźnia się przyjęcie budżetu Miasta. Korekta w autopoprawce już natomiast jest, więc myślę, że wszystko rozbija się nie o to, czy te środki będą, tylko kiedy zostaną uwolnione.

Jeżeli przyjęcie miejskiego budżetu będzie się przeciągać, to czy mogą się pojawić problemy w bieżącym funkcjonowaniu klubu?

- Nie ma co ukrywać, że mogą się pojawić takie problemy. Jeżeli to będzie trwało miesiąc, dwa, to powinniśmy sobie jakoś poradzić. Natomiast jeśli sprawa będzie się przedłużać, pojawią się jakieś proceduralne przeszkody, to możemy mieć problemy. Pierwszym sygnałem, bardzo istotnym jest to, że pieniądze się znalazły, bo jak wiemy w pierwszej wersji budżetu nie było nic. Biorąc pod uwagę nie tylko interes nasz, ale też hokeja, dzieciaków i przyszłości sosnowieckiego sportu, myślę że radni będą w stanie wznieść się ponad podziały.

W budżecie nie znalazły się natomiast pieniądze na stadion, a to chyba dla pana priorytetowa sprawa?

- Myślę, że niedługo zostanie powołana osoba, która z ramienia Miasta będzie prowadzić rozmowy z inwestorami, którzy w dalszym ciągu podtrzymują zainteresowanie. Podchodzę do sprawy spokojnie. Po pierwsze wieloletni plan można w każdej chwili korygować. Po drugie Miasta nie stać w tej chwili na samodzielną budowę stadionu i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Jedyną możliwością przeprowadzenia tego projektu jest Partnerstwo Publiczno Prywatne.

Inwestorzy nadal są zainteresowani?

- Cały czas jestem zasypywany mailami od inwestorów, niedługo zaczną się spotkania robocze. Miasto ma możliwości obniżenia sobie kosztów PPP, bo posiada tereny do zagospodarowania. Chodzi nie tylko o stadion, ale też np. miejsce, gdzie miał stanąć słynny aquapark. Trzeba sobie powiedzieć , że PPP może być summa summarum droższe niż formuła PZP, choć wszystko zależy od tego ile gmina ma swoich środków, a nie z akcji kredytowej. Natomiast część wynagrodzenia, które Miasto przekazuje dla potencjalnego inwestora, to może być pobieranie pożytków w postaci dodatkowych powierzchni. Im więcej będziemy mieli takich obiektów, tym wysokość gotówki przekazywanej przez Miasto może być mniejsza. I po to będą potrzebne te spotkania robocze, żeby Miasto mogło policzyć, czy bardziej opłacalne będzie oddawanie pożytków, czy przekazywanie inwestorowi pieniędzy w gotówce. Myślę, że rozpoczną się w najbliższych tygodniach.

Druga część rozmowy z Markiem Adamczykiem.

Trzecia część rozmowy z Markiem Adamczykiem.


  • Podziel się tą informacją:
Komentarze (0)

Zaloguj się aby dodać własny komentarz

Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, obrażające innych czytelników i instytucje. Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.




Fotogalerie
Najnowsze galerie
Zobacz więcej
Wideo
Najnowsze filmy
Zobacz więcej
Transfery zima 2017/2018

Przychodzą:


Odchodzą:
Terence Makengo (?)
Wojciech Łuczak (?)
Rafał Makowski (powrót do Legii Warszawa)
Łukasz Mozler (wypożyczenie)
Bartosz Pikul (powrót do Górnika Zabrze)


 

Rozkład jazdy kibica 2017-12-16, 17:00BLK: JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec - Widzew Łódź 2017-12-16, 17:00BLK: JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec - Widzew Łódź 2017-12-16, 18:00I liga hokeja: Zagłębie Sosnowiec - Nesta Toruń 2017-12-17, 17:00I liga hokeja: Zagłębie Sosnowiec - Nesta Toruń 2017-12-23, 16:00II liga koszykówki: Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 2018-03-03I liga: Pogoń Siedlce - Zagłębie Sosnowiec 2018-03-10I liga: Zagłębie Sosnowiec - Miedź Legnica
© 1998 - 2017 100% Zagłębie Sosnowiec. All rights reserved. Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec jest niezależnym serwisem informacyjnym o klubie piłkarskim Zagłębie Sosnowiec, prowadzonym przez kibiców Zagłębia. Herb Zagłębia oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych, są chronione prawem i zastrzeżone przez ich właścicieli. Redakcja | Mapa strony