Facebook youtube rss Hokej Koszykówka
Nie masz konta? zarejestruj sie!    Przypomnij hasło
Inne artykuły
Już nie grają w jednej drużynie. Paulina Skóra, 2020-04-30, 21:00

28 kwietnia pojawiła się informacja, o tym, że Dariusz Dudek przestał pełnić funkcję trenera Zagłębia Sosnowiec. Oświadczenie klubu nie było zbyt wylewne.
Już nie grają w jednej drużynie.

(Na zdjęciu: "Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel". Aż do 28 kwietnia)

 „Zarząd Zagłębia S.A. podjął decyzję o nieprzedłużaniu kontraktu z trenerem Dariuszem Dudkiem. Głównym powodem decyzji Klubu są rozbieżności finansowe pomiędzy stronami tak duże, by nie podejmować negocjacji”
- możemy przeczytać na oficjalnej stronie klubowej. 

Dalsza część oświadczenia to odwołanie się do pandemii koronawirusa i podziękowania dla trenera. Niby sprawa wyjaśniona, a jednak nie do końca. Jeszcze dzień wcześniej trener Dariusz Dudek udzielał wywiadu dla stacji TVN24, mówiąc, że nie może doczekać się powrotu do treningów, który w Zagłębiu zaplanowany był na 4 maja. Był, a może jest nadal, ale tego dowiemy się, gdy ogłoszony zostanie nowy szkoleniowiec. Co więc zmieniło się przez kilkanaście godzin? Chyba niewiele, ponieważ w pewnych kręgach już od dłuższego czasu można było usłyszeć nieśmiałe sugestie, że trener Dariusz Dudek niebawem pożegna się z posadą. We wtorek na łamach katowickiego "Sportu" pojawił się wywiad z dyrektorem sportowym Robertem Tomczykiem. Było to wydanie papierowe, więc rozmowa ta musiała się odbyć co najmniej dzień wcześniej. Na pytanie Macieja Grygierczyka odnośnie możliwości przedłużenia kontraktu z Dariuszem Dudkiem, który wygasa 30 czerwca bieżącego roku, dyrektor Tomczyk udzielił wymijającej odpowiedzi, skupiając się bardziej na negocjacjach z piłkarzami. Kilka godzin po publikacji tego wywiadu pojawiło się oświadczenie klubu – Dariusz Dudek zostaje odsunięty.

Znając zamiłowanie naszego byłego już trenera, do komentowania niepochlebnych opinii na jego temat, bo przecież stwierdzenie, że były rozbieżności finansowe nie stawia go w najlepszym świetle, wiele osób czekało aż Dariusz Dudek ustosunkuje się do tego komunikatu. I rzeczywiście, nie trzeba było długo czekać.

„Chciałbym ustosunkować się do oficjalnych komunikatów klubowych, iż powodem nie przedłużenia, a jednocześnie zwolnienia mnie z klubu na pewno nie są finanse, tylko rozbieżna koncepcja prowadzenia pierwszego Zespołu” - napisał kilka godzin później na swoim profilu na Instagramie.

Lawina ruszyła, niemal natychmiast pojawiły się nazwiska potencjalnych następców Dariusza Dudka, a pod wieczór nowym trenerem okrzyknięty został Krzysztof Dębek. Oczywiście jeszcze nieoficjalnie, ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Ale zostawmy przyszłego trenera Zagłębia, bo niemal jednocześnie rozpoczęła się wymiana ciosów, która na światło dzienne wyszła dzisiaj, wraz z nowym wydaniem katowickiego "Sportu"Jednak zanim pojawiły się konkretne wypowiedzi, całą sprawę, dzień po zwolnieniu Dariusza Dudka, naświetlił dziennikarz „Gazety Wyborczej”, Wojciech Todur, który w ostatnim czasie miał nieco pod górkę z trenerem, a wszystko przez to, że ośmielił się podjąć temat dość okazałego sztabu szkoleniowego. W tym artykule pojawiły się informacje o tym, że Dariusz Dudek zażądał 50-procentowej podwyżki, a swoje wynagrodzenie po cięciach spowodowanych pandemią koronawirusa nazwał „pracą za frytki”. To dzień później potwierdził w wywiadzie prezes Marcin Jaroszewski. Ale po kolei…

We wspomnianym wyżej wydaniu katowickiego "Sportu" z dnia trzydziestego kwietnia ukazał się wywiad z byłym już trenerem Zagłębia Sosnowiec. Na razie przytoczymy fragmenty wypowiedzi, na komentarz jeszcze przyjdzie czas.

„Co do kwestii finansowych, to prezes Jaroszewski poprosił o wstępną kwotę do negocjacji, którą wysłałem drogą mailową. Jednak żadna rozmowa co do finansów się nie odbyła. […] Rozbieżności wynikały głównie w kwestii organizacji funkcjonowania mojego sztabu szkoleniowego. Dyrektor sportowy naciskał na zatrudnienie dodatkowego trenera, na co się nie zgodziłem. […] Powiem szczerze, czułem, że moje zwolnienie nastąpiło już po meczu z Niepołomicami, gdzie podczas przerwy zdjąłem kapitana drużyny Szymona Pawłowskiego.”
To w sumie wszystko, na co warto najbardziej zwrócić uwagę. Jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać całość – znajdzie ten wywiad na stronie katowickiego "Sportu".



Mamy prawie maj, pandemia koronawirusa trwa w najlepsze. Wiele osób już straciło albo zaraz straci pracę. Firmy mają ogromne problemy finansowe, także te, które są sponsorami Zagłębia Sosnowiec. Miasto, jako główny sponsor, jest zmuszone zmniejszyć dofinansowanie klubu, pierwszeństwo mają szpitale i inne instytucje, które mają na celu pomóc mieszkańcom przetrwać ten trudny czas. Oczywiście, wspomóc trzeba także sportowców reprezentujących nasze barwy, oni też mają zobowiązania, rodziny na utrzymaniu, kredyty do spłacenia i tak dalej. Mimo to oni są w, można powiedzieć, uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ zarabiają więcej niż wiele innych osób wykonujących inne zawody. Słusznie? To już niech sobie każdy oceni według własnych kryteriów. Jednak klub to nie tyle piłkarze, to także wiele osób, które codzienne czuwają nad jego prawidłowym funkcjonowaniem. I to właśnie po to, aby Zagłębie mogło prawidłowo funkcjonować, piłkarze zgodzili się na czasowe obniżenie swoich wynagrodzeń. Zrobił to także prezes Marcin Jaroszewski. Pomagamy my, kibice, próbując, choć w mały sposób zrekompensować klubowi straty z tytułu dnia meczowego. Pomagamy, bo Zagłębie mamy tylko jedno. Piłkarze pomagają, aby mieć gdzie grać, żeby klub nie upadł. Z takimi problemami zmaga się piłka na całym świecie.

Wydawało się, że sprawa jest zakończona, wiele mediów sportowych rozpisywało się na temat wspaniałomyślności naszych piłkarzy, którzy szybko i jednomyślnie zdecydowali się wesprzeć klub. Jednak z wypowiedzi prezesa Marcina Jaroszewskiego, który w rozmowie z Wojciechem Todurem, starał się odepchnąć zarzuty Dariusza Dudka, wynika, że negocjacje w sprawie cięć wcale nie przebiegły tak bezproblemowo.

„Po spotkaniu z Puszczą Niepołomice – naszym ostatnim meczu przed wybuchem epidemii – usiadłem do rozmów z właścicielem, który zapowiedział, że czasowo wstrzymuje finansowanie spółki. Z miejsca zaczęliśmy wtedy rozmowy o konieczności obniżek. Trener, jako jedyny stwierdził, że pracuje „za frytki” i, że tak nie powinno być. Zbył sprawę milczeniem i do dziś – mimo monitów – aneksu nie podpisał. Wystawił natomiast pełną fakturę – bez premii – za wygrany mecz z Miedzią Legnica. Części wynagrodzeń zrzekły się osoby, które zarabiają naprawdę mało. Kibice organizują zbiórki, kupują bilety na wirtualne mecze. Pomagają nam, ale nie po to, żebym koił finansowo czyjeś ego. Tym bardziej bez merytorycznego uzasadnienia. Gdybym się tak zachował to tak, jakbym całej naszej klubowej społeczności napluł w twarz”  - możemy przeczytać w najnowszym artykule zamieszonym na stronie „Gazety Wyborczej”.

Jakby tego było mało, w kolejnej części wypowiedzi, prezes Zagłębia odniósł się także do sprawy rozmów nad przedłużeniem wygasającego z końcem czerwca, kontraktu Dariusza Dudka: „Trener zaproponował na piśmie 50-procentową podwyżkę. Motywował to faktem, że tyle zarabiał w GKS-ie Katowice. Dodał również, że żaden piłkarz nie może zarabiać w klubie więcej niż on”powiedział, niejako uzupełniając wypowiedź Dariusza Dudka, którą przytoczyliśmy wyżej.

Ten, kto myśli, że problemy opuszczą klub wraz z pierwszym meczem, czyli w okolicach czerwca, jest w dużym błędzie. Nadal nie będzie wpływów z dnia meczowego, bowiem kibice w tym sezonie już najprawdopodobniej nie wrócą na trybuny. A nawet jeżeli by wrócili, strat z poprzednich tygodni to nie zmniejszy. Polska piłka jeszcze długo będzie się zmagać ze skutkami tego kryzysu. Wiele klubów, o ile przetrwają, nie będzie sobie mogło pozwolić na kontraktowanie piłkarzy na warunkach, które dotychczas były normą. Kto wie, być może przed następnym sezonem dojdzie do kolejnej renegocjacji kontraktów, tym razem już na stałe? To samo tyczy się trenerów, czyli Dariusza Dudka, który według wielu źródeł miał kontrakt opiewający na około 18 000 miesięcznie. Zakładając, że cięcia związane z pandemią odebrałyby trenerowi 45% to i tak wychodzi z tego ładna sumka. Ktoś potrafi na szybko policzyć, ile frytek można za to kupić?


Patrząc szerzej, oczywiście należałoby się spodziewać, że nowy kontrakt, który miał obowiązywać od 1 lipca, będzie niższy od poprzedniego właśnie z powodu koronawirusa. A według tego, co powiedział prezes, trener zażądał 50-procentowej podwyżki! Bo takie realia były w GKS-ie Katowice, który przez lata, w przeciwieństwie do Zagłębia, które musiało zredukować koszty po spadku z Ekstraklasy, występowało przez wiele lat na jednym i tym samym poziomie rozgrywkowym…. Aż do 2019 roku. Spadek do drugiej ligi za plus-minus 25 000 miesięcznie? Żaden problem. Może to była ta odmienna koncepcja prowadzenia drużyny, kto wie...

Tak, oczywiście, wszyscy wiemy, że nie raz, ani nie dwa klub nieco zakłamywał rzeczywistość, a każda decyzja zarządu jest szeroko komentowana. Na łamach naszego serwisu też często wytykaliśmy błędy dyrektorom czy prezesowi. Czasami słusznie, czasami nie. Wszystko weryfikował czas, tak będzie także i w tym przypadku. Mamy słowo przeciwko słowu, nikt z nas tak naprawdę nie wie, gdzie leży prawda. Z doświadczenia można powiedzieć, że jak zawsze, mniej więcej pośrodku. Jednak patrząc na jak wyglądała rzeczywistość po powrocie Dariusza Dudka na stanowisko trenera Zagłębia Sosnowiec, można się było spodziewać, że ta współpraca nie potrwa długo i zakończy się właśnie w takiej atmosferze. Trener niemal od początku otwarcie krytykował kibiców, którzy... krytykowali jego, styl gry czy taktykę. Wiadomo, niektóre komentarze mogły irytować i z pewnością irytowały, ale można odnieść wrażenie, że zwracając na to uwagę w niezbyt stonowany i wyszukany sposób, Dudek tylko wzmagał niepochlebne komentarze.

„My jako kibice Zagłębia mamy tylko uwagi i pretensje. Jestem przekonany, że za chwilę w internecie pojawią się opinie o nas wszystkich i o tym, jak w klubie jest źle. […] I to jest przykre, to nie jest miejsce i czas, żeby ten klub hejtować. Czas zmienić podejście” - powiedział podczas noworocznej konferencji prasowej.

Jak to mówią… W Polsce mamy 38 milionów trenerów i każdy wie najlepiej jak prowadzić klub czy reprezentację. Jasne, co kibic to opinia i trener nie powinien się kierować takimi „podpowiedziami”. Jednak czy tak samo powinien postępować w stosunku do swoich pracodawców? Oczywiście, wiadomo, Jaroszewski ustawiał skład, to samo robili Tomczyk, czy jeszcze wcześniej Stanek, dodatkowo sprowadzając szrot, nie pozwalając normalnie pracować trenerowi. Ale bądźmy poważni, to wszystko to są grube uproszczenia i pewnie niewiele mają wspólnego z prawdą, chociaż nikt nie jest bez winy. Czym innym jest wpływanie na skład, a czym innym zaniepokojenie sytuacją drużyny, bo powiedzmy sobie szczerze, ostatnie wyniki nie powalały. I ostatni przed przerwą mecz z Puszczą Niepołomice dobitnie pokazał, że ta ekipa ma poważny problem, a Dariusz Dudek nie do końca jest świadomy popełnionych błędów, które w tym spotkaniu były widoczne gołym okiem.

Do tego także odniósł się prezes Marcin Jaroszewski, ale tym razem w rozmowie z Polsatem Sport:
„Mamy prawo (z Robertem Tomczykiem – dyrektorem sportowym – red.) jako przełożeni zadawać pytania. Dlaczego w czterech meczach tracimy 13 bramek, w tym 9 ze stałych fragmentów? Dlaczego nie wykorzystuje potencjału asystentów i sztabu, a my musimy płacić im pensje? Dlaczego prowadząc mecz z Puszczą, wygrało ego trenera, a nie interes drużyny i klubu ? Powiedziałem mu wprost, że przegrał nam mecz. Wtedy padło wiele pytań, ostrych słów, być może trener uznał, że jest to ingerencja w jego pracę. Jednak gdy emocje opadły, usiedliśmy i wypracowaliśmy model pracy na przyszłość. Podaliśmy sobie ręce i wtedy zaproponowaliśmy przedłużenie kontraktu. Stąd moje zdziwienie, gdy poznałem to oświadczenie. Nie zrozumiałem tego od razu, bo darzyliśmy się szacunkiem, a tu ktoś zarzuca mi nieprawdę. Ale… Trener bardzo dba o swój wizerunek, ale za jego Facebookiem, Instagramem, Tik-tokiem i tą całą infantylną grą pozorów, jest prawdziwie życie. A ono jest dziś trudne.”

I tą wypowiedzią prezesa kończymy pierwszy odcinek telenoweli pod tytułem „Odejście Dariusza Dudka”, bo chyba nie ma wątpliwości, że ta historia nie zakończy się tak szybko. Ile ludzi, tyle opinii, każdy z was na podstawie wypowiedzi trenera Dudka, prezesa Jaroszewskiego oraz własnych spostrzeżeń wyrobi sobie własną opinię na ten temat. Ale to nadal będzie tylko opinia, prawdę znają tylko sami zainteresowani. Prawdą jest też to, że Dariusz Dudek już na zawsze wpisał się w historię Zagłębia Sosnowiec, dając nam tak długo wyczekiwaną Ekstraklasę. Kto wie, może to właśnie wtedy trzeba było postawić kropkę.



  • Podziel się tą informacją:
Komentarze (3)
  • eMeR eMeR napisał(a) 02.05.2020 r, o godz. 19:00
    Sytuacja w Zaglebiu przypomina kiepski amatorski serial z zycia nastolatkow, klotnie, utarczki i wylewanie zalow. Prezes, ktory wyraznie nie jest w stanie opanowac rozkladu druzyny pozostaje na swojej pozycji tylko i wylacznie dzieki prezydentowi, ten z kolei wbija potezny gwozdz do trumny miasta Sosnowiec budujac swoj stadion. No chyba ze plan jest taki ze na Stadio Del Arkadio Legia II bedzie grac a Zaglebie bedzie im pilki podawac...
  • hartlepool hartlepool napisał(a) 01.05.2020 r, o godz. 17:09

    Wiedziałem że Chęciński i spółka spuści ten klub, szkoda gadać
  • ZS 1906 Sosnowiec ZS 1906 Sosnowiec napisał(a) 30.04.2020 r, o godz. 22:50
    Trener Darek Dudek nie spełniał oczekiwań w tym sezonie i tyle na jego temat.
    W bajki \"Przyspawanego Prezia\" to już dawno przestałem wierzyć i tyle na jego temat.
    Karuzela kręci się dalej.


Zaloguj się aby dodać własny komentarz

Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, obrażające innych czytelników i instytucje. Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.




Sonda
Kto ponosi największą odpowiedzialność za kolejny przegrany przez Zagłębie sezon?
ArchiwumGłosuj
Fotogalerie
Najnowsze galerie
Zobacz więcej
Wideo
Najnowsze filmy
Zobacz więcej
Bramki, asysty, kartki

BRAMKI:
17 - Fabian Piasecki
6 - Szymon Pawłowski
4 - Filip Karbowy, Patryk Małecki
3 - Rafał Grzelak, Patryk Mularczyk
2 - Stanisław Biłeńkyj, Rubio, samobójcze (Mariusz Magiera, Bełchatów; Michał Sacharuk, Chojniczanka)
1 - Markas Beneta, Michał Góral, Płamen Kraczunow, Tomasz Nawotka, Błażej Radwanek, Mateusz Szwed

ASYSTY:
11 - Szymon Pawłowski
7 - Patryk Małecki, Fabian Piasecki, Mateusz Szwed
3 -
Patryk Mularczyk, Tomasz Nawotka
2
- Stanisław Biłeńkyj, Tomasz Hołota,
1 - Rafał Grzelak, Filip Karbowy, Jakub Sinior, Quentin Seedorf 

ŻÓŁTE KARTKI:
7 (1) - Rafał Grzelak
6 (1) - Kacper Radkowski, Wojciech Słomka
6 - Markas Beneta, Fabian Piasecki
5 (1) - Jakub Sinior
5 - Patryk Małecki
4 - Tomasz Hołota,  Piotr Polczak, Dawid Ryndak
3 (1) - Stanisław Biłeńkyj, Płamen Kraczunow
3 - Bartłomiej Babiarz, Patryk Mularczyk, Tomasz Nawotka, Quentin Seedorf,
2 - Rubio,  Mateusz Szwed
1 - Filip Karbowy, Szymon Pawłowski, Błażej Radwanek,  Krystian Stępniowski

* - w nawiasie czerwona kartka za dwie żółte

CZERWONE KARTKI:
1 - Patryk Mularczyk, Piotr Polczak

Rozkład jazdy kibica 2020-08-15Unia Janikowo - Zagłębie Sosnowiec
© 1998 - 2020 100% Zagłębie Sosnowiec. All rights reserved. Serwis 100% Zagłębie Sosnowiec jest niezależnym serwisem informacyjnym o klubie piłkarskim Zagłębie Sosnowiec, prowadzonym przez kibiców Zagłębia. Herb Zagłębia oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych, są chronione prawem i zastrzeżone przez ich właścicieli. Redakcja | Mapa strony