Smazu napisał(a):Prymula?Oziębała?Może Ujek?Oni leją na Zagłębie dlatego nie rozumiem po co ta dyskusja...
Oczywiście, że obecnie nie ma co dyskutować o przychodzeniu tych ludzi do Zagłębia. Nie ma szans - ani nie uważam, by było to dobre. Nawet obecny "zaciąg starych" w tej liczbie, co zaistniał (Lachowski, Pach, Koźmiński, Hošić, Bensz) wydaje mi się ryzykowny. Raz - że niepewność faktycznej formy, czy to nie jest "życie wspomnieniami" wykazywane przez naiwnych, czyli kochających klub - co sobie mogą wykorzystać "byli gracze". Minął rok czy dwa czy więcej - i zwłaszcza ci koło trzydziestki są zasadniczo "raczej gorsi" po latach. Trudno nazwać ich rozwojowymi. Druga sprawa - za duże nagromadzenie ludzi z ekipy sprzed paru lat, gdy było "fajnie nam tu, byle nie musieć się przemęczać, nie awansować, wejdźmy w odpowiednie układy a na boku w totku jeszcze się dorobi). Owszem, nie ma chyba prowodyrów - ale samo spotkanie się w zbyt dużej ilości ludzi, którzy mają w pamięci zakodowany tamten klimat: jest niebezpieczne.
Niemniej - przynajmniej z mojej strony - ta dyskusja się toczy, ja się włączam nie po to, by domagać się powrotu tych ludzi, tylko by uzmysłowić, czy podjąć dyskusję - jak podchodzić do polityki kadrowej, jak podchodzić do "kupić" i "sprzedać". Czyli - przekładając na poruszone tu nazwiska: Ujek. Pewnie boli kibiców szczególnie, bo tak długo mieli go za idola i chyba nawet głosy przestrogi nie potrafiły się przebić. Jakkolwiek, kibice zawsze są dalej, mniejsza wina. Jednak zagłębiowscy "urzędnicy kadrowi" powinni będąc z bliska szybciej się połapać. Skoro nie udało się - to niech chociaż zaanalizują przypadek, by wiedzieć, jak unikać takich sytuacji... Prymula. Moim zdaniem przypadek obojętny. Byłoby fajnie, gdyby udało się zmobilizować - trudno; ale nie ma nieszczęścia, że gdzieś odpłynął i obecnie "olewa" Zagłębie. Natomiast Oziębały - choć może potencjał piłkarski mniejszy nawet od Ujka - trochę mi żal i trochę mam wrażenie, że został oszukany przez klub. Sprowadzony bodaj przez K. Tochela z "pianiem z zachwytu", mówieniem, że "gotowy do gry w I jedenastce": dopóki były sparingi, dopóki nie odszedł ze swojej drużyny po to, by więcej i wyżej grać. Zaczęła się liga - odstawka. Drugie okienko, czy też przed następnym sezonem: to samo, obietnice gry, gra w sparingach, zapewnienie "nie odchodź, będziesz podstawowy". Do zamknięcia okienka, do rozpoczęcia gry. Potem - znowu niewolnik bez ruchu posadony na ławce. W najlepszym czasie na piłkarski rozwój. Pomimo tego, że gdy już grał, miał serce do gry, nie oszczędzał się, chciało mu się grać dla Zagłębia. Oczywiście - to są moje obserwacje, czyli też na podstawie wiedzy z zewnątrz. Ale odświeżając pamięć każdy niech sobie odpowie: czy nie tak to wyglądało? Tak więc - tu jednak menedżerowie Zagłębia powinni zobaczyć jakiś błąd polityki kadrowej wobec niego i wyciągnąć wnioski na przyszłość, jak uniknąć takiej sytuacji. Takie jest moje zdanie i w tej perspektywie dyskutuję.