przez Blajpios 2009-06-09, 8:59 am
Na pewno zależy ocena tego, czego dokonał P. Pierścionek - od tego,jak dokładnie się umówili. Czyli - czy określili dokładnie miejsce, np 10 w końcowej tabeli, czy też określili to miejsce jako "takie, które w każdej możliwej konfiguracji na zakończenie sezonu daje miejsce gwarantujące pozostanie bez baraży" (czyli 9te). Jeżeli tak - to rzeczywiście można powiedzieć, że to zadanie nie zostało spełnione. Jeżeli jednak było sformułowanie typu np "miejsce dające na koniec sezonu pozostanie w lidze bez baraży" albo - a tak chyba było to publicznie podawane - określono, że jego zadaniem jest "uniknięcie baraży": to jak na razie jeszcze nie da się stwierdzić, że zadania nie wykonał. Będzie to wiadomo dopiero wieczorem. Trudno bowiem twierdzić, że trener drużyny, która uniknęła baraży a który prowadził tę drużynę do końca: nie uniknął baraży. No, chyba że już niektórzy z Kolegów zarazili się "logiką ZZ" (Zarządu Zagłębia).
Niemniej - tutaj jeszcze nawet nie o tym. Tutaj: nawet, jeżeliby Zagłębie musiało grać baraże. A chyba nawet -gdyby te baraże Zagłębie przegrało! Piszę tu o zdrowym rozsądku, o działaniach logicznych. Spełnienie prze Pierścionka zadania uniknięcia baraży tylko - rzecz jasna wydatnie - wzmacnia to rozumowanie. Jednak - rozumowanie jest do przeprowdzenia samo w sobie, jak pisałem, nawet w wypadku gry w barażach. Mianowicie, na zdrowy rozum - warto popatrzeć, jakie szanse miało Zagłębie w tym konkretnym składzie, z tymi ludźmi: np. choćby jeden punkt więcej ugrać w tym czasie, gdy drugi raz zespół prowadził Pierścionek? Zważywszy, że np. niektóre porażki były "ewidentnie ni stąd ni zowąd, ot, nagle zawodnik zrobił błąd"? Jakie były szanse na więcej - z zawodnikami, którzy grać byli w stanie np 60 minut. Pewnie, że można mówić: po co się decydował na to ryzyko? Tyle, że tą decyzją podjęcia ryzyka, to w zasadzie ratował Zagłębie, że ktokolwiek mający jako takie szanse dotarcia do zawodników: wziął wtedy ten zespół. Dalej - na zdrowy rozsądek, to trzeba np, jak pisałem - patrzeć, jaka przemiana nastąpiła w zawodnikach, o ile wzrosła np. mobilizacja i na tym podobne rzeczy trzeba patrzeć a nie zasłaniać się rozdzielaniem włosa na czworo, czy "spełnił zadanie, bo np. zespół utrzymał się bez grania baraży, ale jednak nie utrzymał się".
No, tak. Zdrowy rozsÄ…dek. Marzy mi siÄ™?
Ten zdrowy rozsądek - nie rozstrzyga, oczywiście, że np. kontrakt należy podpisać na 10 lat albo 5. On jest - na teraz, na najbliższy sezon. Aha. Może wreszcie do zarządu dotrze przy tym, że tu nie jest potrzebny akurat ten "zdrowy rozsądek", który nakazywał im zatrudniać Sochę, Huštavę i tym podobnych. Już dość razy udowodnili, że to, co im się wydaje najbardziej podobne do zdrowego rozsądku - jest jego zaprzeczeniem. Skoro więc znów ten "zdrowy rozsądek" podpowiada im Artemiuka czy inną efemerydę, która powie wszystko, czego oczekuje się od niej: to należałoby zrobić dokładnie przeciwnie. Po prostu - za te pieniądzeł, które dają, przy takiej sytuacji klubu, jaka jest, przy takiej kadrze, jaka jest: nie ma szans, by przyszedł ktoś gwarantujący (faktycznie a nie w słowach) dużo więcej niż Pierścionek. Nadto - nikt zaś chyba z tych przychodzących nie zagwarantuje choćby połowy "Pierścionkowego" zaangażowania w sprawy Zagłębia.