Przegląd prasy

Dyskusje o wszystkim co dotyczy hokejowego Zagłębia Sosnowiec
http://hokej.zaglebie.sosnowiec.pl

Moderatorzy: flex, Smazu, krzysiu, swiezy52, kierat, BrzydaL

Re: Przegląd prasy

Postprzez pete_zs 2019-03-31, 10:39 pm

http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/ ... szmar.html

Tysiące igieł atakują ciało hokeisty Zagłębia Sosnowiec. Koszmar między C4 i C5
Wojciech Todur
28 marca 2019 | 10:58
Zagłębie Sosnowiec, Tobiasz Bernat. Krążek międzyrdzeniowy okazał się bardziej niebezpieczny i bezwzględny niż ten hokejowy. Zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia, którego przerwanie mogło nawet zakończyć życie Tobiasza Bernata, wychowanka Zagłębia Sosnowiec.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Hokejowy świat Tobiasza Bernata runął w sierpniu ubiegłego roku. Podczas sparingu ze słowacką Duklą Michalowce został brutalnie zaatakowany od tyłu. Uderzył głową z całym impetem w bandę lodowiska. Po badaniach okazało się, że ma uszkodzony kręgosłup, a na lód już nie wróci.

– Jestem w trakcie terapii sterydowej. To już czwarty zastrzyk. Czuję, że przestaje mi drętwieć prawa ręka. Najważniejsze, że dziś już wiadomo, że to porażenie, a nie paraliż.

Na początku nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Lekarze wyjaśnili mi, że w wyniku uderzenia przesunął się krążek międzykręgowy. Stąd niedowład prawej ręki. Minęło ponad pół roku, a ja wciąż nie mogę utrzymać dziecka na ręku... Czuję, jak od środka atakują moje ciało tysiące igieł. To na przemian kłucie i pieczenie. Ręka szybko się męczy, a potem staje się bezwładna. Na szczęście lekarze mówią, że nerwy uda się z czasem zregenerować. To może potrwać dwa lata, a może i pięć...

Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata
Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata Zagłębie Sosnowiec

U mnie może stać się to szybciej, bo przez całe życie byłem sportowcem. Ciało mam wytrenowane. To ma swoje złe, ale i dobre strony.

Złe, bo implant, który wszczepiono mi do kręgosłupa, nie chciał się początkowo przyjąć. Organizm się bronił. Gdy uderzyłem głową w bandę, to uszkodzone zostały dwa kręgi C4 i C5. Mam je teraz na specjalnych śrubach. To właśnie spod nich wysunął się krążek, który powoduje ból. Krążek zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia kręgowego. Gdy lekarze to zobaczyli, to stwierdzili, że powinienem składać ręce do Boga. Kapliczka już na mnie czekała...

Uratowały mnie silne mięśnie. Godziny, które spędzałem na siłowni. Miałem bardzo silne mięśnie kapturowe karku. To one zatrzymały ten nieszczęsny krążek. U niewytrenowanej osoby ten poleciałby dalej i przeciąłby rdzeń niczym nóż masło. Byłoby po mnie – mówi.

Hokej pomógł zerwać z nałogiem
– Teraz myślę tylko o tym, jak wrócić do dawnej sprawności. Hokej to było całe moje życie. Nie potrafię żyć bez wysiłku. Tymczasem nie mogę teraz robić nic. Nie mogę iść na siłownię. Nie mogę nawet pobiegać. Raz poszedłem. Już nie mogłem wytrzymać. Po półgodzinie biegu byłem tak słaby, że z trudem wróciłem do domu. Co to jest pół godziny...? Ręka paliła wtedy jak rozgrzane żelazo. Była bezwładna do końca dnia. Chodzę tylko na basen. Ale tak raczej dla rekreacji. Stoję sobie pod jakimś strumieniem wody i masuję obolałe miejsce. Cała nadzieja w tych sterydach. To bardzo mocne zastrzyki. Przyjmują je osoby nawet po przeszczepach nerwów. Wbija się je w okolice karku – opowiada.

Kij to najważniejszy element wyposażenia hokeisty
Tysiące igieł atakują ciało hokeisty Zagłębia Sosnowiec. Koszmar między C4 i C5
Wojciech Todur
28 marca 2019 | 10:58
Rok 2015. Tobiasz Bernat świętuje z Zagłębiem Sosnowiec awans do PHL1 ZDJĘCIE
Rok 2015. Tobiasz Bernat świętuje z Zagłębiem Sosnowiec awans do PHL (JAN KOWALSKI)

2
Zagłębie Sosnowiec, Tobiasz BernatKrążek międzyrdzeniowy okazał się bardziej niebezpieczny i bezwzględny niż ten hokejowy. Zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia, którego przerwanie mogło nawet zakończyć życie Tobiasza Bernata, wychowanka Zagłębia Sosnowiec.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Hokejowy świat Tobiasza Bernata runął w sierpniu ubiegłego roku. Podczas sparingu ze słowacką Duklą Michalowce został brutalnie zaatakowany od tyłu. Uderzył głową z całym impetem w bandę lodowiska. Po badaniach okazało się, że ma uszkodzony kręgosłup, a na lód już nie wróci.

– Jestem w trakcie terapii sterydowej. To już czwarty zastrzyk. Czuję, że przestaje mi drętwieć prawa ręka. Najważniejsze, że dziś już wiadomo, że to porażenie, a nie paraliż.

Na początku nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Lekarze wyjaśnili mi, że w wyniku uderzenia przesunął się krążek międzykręgowy. Stąd niedowład prawej ręki. Minęło ponad pół roku, a ja wciąż nie mogę utrzymać dziecka na ręku... Czuję, jak od środka atakują moje ciało tysiące igieł. To na przemian kłucie i pieczenie. Ręka szybko się męczy, a potem staje się bezwładna. Na szczęście lekarze mówią, że nerwy uda się z czasem zregenerować. To może potrwać dwa lata, a może i pięć...

Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata
Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata Zagłębie Sosnowiec

U mnie może stać się to szybciej, bo przez całe życie byłem sportowcem. Ciało mam wytrenowane. To ma swoje złe, ale i dobre strony.

Złe, bo implant, który wszczepiono mi do kręgosłupa, nie chciał się początkowo przyjąć. Organizm się bronił. Gdy uderzyłem głową w bandę, to uszkodzone zostały dwa kręgi C4 i C5. Mam je teraz na specjalnych śrubach. To właśnie spod nich wysunął się krążek, który powoduje ból. Krążek zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia kręgowego. Gdy lekarze to zobaczyli, to stwierdzili, że powinienem składać ręce do Boga. Kapliczka już na mnie czekała...

Tobiasz Bernat w koszulce Zagłębia Sosnowiec
Tobiasz Bernat w koszulce Zagłębia Sosnowiec Fot. Dawid Chalimoniuk / AG

Uratowały mnie silne mięśnie. Godziny, które spędzałem na siłowni. Miałem bardzo silne mięśnie kapturowe karku. To one zatrzymały ten nieszczęsny krążek. U niewytrenowanej osoby ten poleciałby dalej i przeciąłby rdzeń niczym nóż masło. Byłoby po mnie – mówi.

Hokej pomógł zerwać z nałogiem
– Teraz myślę tylko o tym, jak wrócić do dawnej sprawności. Hokej to było całe moje życie. Nie potrafię żyć bez wysiłku. Tymczasem nie mogę teraz robić nic. Nie mogę iść na siłownię. Nie mogę nawet pobiegać. Raz poszedłem. Już nie mogłem wytrzymać. Po półgodzinie biegu byłem tak słaby, że z trudem wróciłem do domu. Co to jest pół godziny...? Ręka paliła wtedy jak rozgrzane żelazo. Była bezwładna do końca dnia. Chodzę tylko na basen. Ale tak raczej dla rekreacji. Stoję sobie pod jakimś strumieniem wody i masuję obolałe miejsce. Cała nadzieja w tych sterydach. To bardzo mocne zastrzyki. Przyjmują je osoby nawet po przeszczepach nerwów. Wbija się je w okolice karku – opowiada.

Kij to najważniejszy element wyposażenia hokeisty
Czytaj także:
Jego wysokość hokejowy kij... w muszli klozetowej
– O wypadku staram się nie myśleć. Czasami jednak wracają obrazy. Strasznie się wtedy wkur...! Nie mogę się pogodzić z tym, że nie gram. Wiele osób mówi mi, że przecież mam już 36 lat. Że pewnie wkrótce skończyłbym karierę. Nie wiedzą, co mówią. Tak bardzo kocham hokej, że mógłbym grać tak długo, jak Marek Pohl z Naprzodu Janów. Choćby i do 45. roku życia. Bylebym tylko pomagał drużynie. Strzelał bramki, asystował. Jeżeli nie byłbym przydatny, to odszedłbym sam.

Przed tym sezonem czułem, że znowu mi się w życiu coś udaje. Zagłębie stanęło na nogi. Mogłem zrezygnować z pracy i skupić się tylko na hokeju. Ale byłem szczęśliwy! Pracę miałem ciężką. Wstawałem i o 3 w nocy. Potem – około 16 – prosto na trening. Czasem nic nie jadłem. Czasem wrzuciłem jakiegoś hot doga na stacji benzynowej. Liczył się tylko hokej! Tak bardzo chciałbym do tego wrócić. Choćby trenować dzieci – podkreśla.

Na ból najlepszy jest trening
– Sumiennie wykonuję wszelkie zalecenia lekarzy. Trenuję już od 7 rano. Ćwiczenie za ćwiczeniem. Rozkładam sobie karimatę w pokoju i pracuję. Ściskam chorą ręką gumową piłeczkę. Zdrowo żyję. Mija osiem lat, jak nie wziąłem do ust alkoholu. Kiedyś było ze mną już źle. Bardzo źle. Nie trafiały do mnie słowa rodziców, przyjaciół.

Młodzi hokeiści Zagłębia (od lewej): Tobiasz Bernat, Rafał Tkacz i Łukasz Podsiadło kontynuuja rodzinne tradycje. Rok 2005
Młodzi hokeiści Zagłębia (od lewej): Tobiasz Bernat, Rafał Tkacz i Łukasz Podsiadło kontynuuja rodzinne tradycje. Rok 2005 arch. Gazety Wyborczej

Opamiętałem się dopiero wtedy, gdy dotarło do mnie, że przez wódkę mogę stracić to, co kocham w życiu najbardziej – hokej. Wtedy odciąłem się od nałogu z dnia na dzień.

Miałem w dupie picie, gdy mogłem stracić hokej. Nie chciałem być żulem. Nie chciałem być nikim. Wszystko w życiu zawdzięczam hokejowi.

Wiele mogę dzieciakom przekazać. Jak szturchnąć przy buliku, jak podbić kij, jak walczyć o pozycję... Tyle lat na lodzie, że i doświadczenia się masę uzbierało. Tylko, żeby ta ręka była sprawna. To wszystko wtedy pokażę.
Będę pracował sumiennie i konsekwentnie i jeszcze wrócę. Zaraz po wypadku, jeszcze w szpitalu, byłem pierwszy w sali do rehabilitacji. Wychodziłem z niej ostatni. Lekarze powtarzali, że to nie ma sensu. Że mięśniom potrzeba czasu. Ale ja działałem, jak sportowiec. Na ból i słabość zawsze najlepszy jest trening. Dziś wiem, że muszę być bardziej cierpliwy – zaznacza.

Na Zagłębiu Sosnowiec żerować nie będzie
– Teraz inni chcą zagrać dla mnie. Gdy się o tym dowiedziałem, to poczułem taką dziwną suchość w gardle. No bo jak to? Dla mnie chce ktoś zagrać? Były obawy, czy uda się to zorganizować na lodowisku w Sosnowcu. Koledzy mówili, że jak trzeba, to mecz odbędzie się choćby w Nowym Targu. Poszedłem z tym do Marcina Kotuły, kolegi z drużyny, a dziś kierownika Stadionu Zimowego. „Jak w ogóle mogłeś pomyśleć o tym, że ten mecz może odbyć się poza Sosnowcem?” – pytał i już otwierał drzwi.

Tobiasz Bernat w barwach GKS-u Tychy
Tobiasz Bernat w barwach GKS-u Tychy Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nie wszyscy są tacy. Spotykam i takich, którzy twierdzą, że chcę wyciągnąć kasę. Odszkodowanie jakieś. Na lodowisku podszedł do mnie jeden człowiek i mówi, że jego ciocia potłukła się mocno na nartach i po dwóch tygodniach już stanęła na nogi. I co w takim razie ze mną jest nie tak? Czy oni tak na poważnie? No brak mi słów... Przecież ja dziecka na ręce wziąć nie mogę. Dobrze, że żyję. Każdy, kto mnie zna, wie, że nigdy się na lodzie nie oszczędzałem. Wiadomo, jak w Janowie traktuje się Zagłębiaków. A mnie tam szanowano. Mówili, że „Gorol”, ale zawsze walczy do końca. Nawet w Zagłębiu nie zawsze tak dobrze było. Najgorzej wspominam czasy za prezesa Leszka Tokarza. Strasznie mnie na koniec gnoił. Gdy byłem dzieckiem, to mu „wujkowałem”, a potem to chyba odgrywał się na mnie, bo był skonfliktowany z moim ojcem. Strasznie to było słabe. Nie zawsze miałem miejsce w Sosnowcu. Trafiłem też do Orlika Opole i GKS-u Tychy. Dzięki temu przynajmniej medal mistrzostw Polski udało się wywalczyć – wspomina.

Czytaj także:
Hokejowy krążek zamiast kieliszka
– Zagłębie to jednak dla mnie świętość. Dowiedziałem się od mojego prawnika, że będzie trudno o odszkodowanie od organizatorów tamtego sparingu. Bo to przecież Słowacja. Powiedział, że mogę spróbować pociągnąć odszkodowanie od klubu. Pogoniłem go. Nie będę żerował na Zagłębiu. Poszedłem z tym do prezesa Marcina Jaroszewskiego. Jestem pod wrażeniem tego, jak mnie przyjął. Jak potraktował. Zapewnił, że klub mi pomoże. Wskazał prawnika, który poprowadzi tę sprawę. „Słowacja to przecież Unia Europejska. Na pewno damy radę” – zapewnił – kończy Bernat.Tysiące igieł atakują ciało hokeisty Zagłębia Sosnowiec. Koszmar między C4 i C5
Wojciech Todur
28 marca 2019 | 10:58
Rok 2015. Tobiasz Bernat świętuje z Zagłębiem Sosnowiec awans do PHL1 ZDJĘCIE
Rok 2015. Tobiasz Bernat świętuje z Zagłębiem Sosnowiec awans do PHL (JAN KOWALSKI)

2
Zagłębie Sosnowiec, Tobiasz BernatKrążek międzyrdzeniowy okazał się bardziej niebezpieczny i bezwzględny niż ten hokejowy. Zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia, którego przerwanie mogło nawet zakończyć życie Tobiasza Bernata, wychowanka Zagłębia Sosnowiec.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Hokejowy świat Tobiasza Bernata runął w sierpniu ubiegłego roku. Podczas sparingu ze słowacką Duklą Michalowce został brutalnie zaatakowany od tyłu. Uderzył głową z całym impetem w bandę lodowiska. Po badaniach okazało się, że ma uszkodzony kręgosłup, a na lód już nie wróci.

– Jestem w trakcie terapii sterydowej. To już czwarty zastrzyk. Czuję, że przestaje mi drętwieć prawa ręka. Najważniejsze, że dziś już wiadomo, że to porażenie, a nie paraliż.

Na początku nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Lekarze wyjaśnili mi, że w wyniku uderzenia przesunął się krążek międzykręgowy. Stąd niedowład prawej ręki. Minęło ponad pół roku, a ja wciąż nie mogę utrzymać dziecka na ręku... Czuję, jak od środka atakują moje ciało tysiące igieł. To na przemian kłucie i pieczenie. Ręka szybko się męczy, a potem staje się bezwładna. Na szczęście lekarze mówią, że nerwy uda się z czasem zregenerować. To może potrwać dwa lata, a może i pięć...

Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata
Plakat promujący mecz dla Tobiasza Benata Zagłębie Sosnowiec

U mnie może stać się to szybciej, bo przez całe życie byłem sportowcem. Ciało mam wytrenowane. To ma swoje złe, ale i dobre strony.

Złe, bo implant, który wszczepiono mi do kręgosłupa, nie chciał się początkowo przyjąć. Organizm się bronił. Gdy uderzyłem głową w bandę, to uszkodzone zostały dwa kręgi C4 i C5. Mam je teraz na specjalnych śrubach. To właśnie spod nich wysunął się krążek, który powoduje ból. Krążek zatrzymał się dwa milimetry od rdzenia kręgowego. Gdy lekarze to zobaczyli, to stwierdzili, że powinienem składać ręce do Boga. Kapliczka już na mnie czekała...

Tobiasz Bernat w koszulce Zagłębia Sosnowiec
Tobiasz Bernat w koszulce Zagłębia Sosnowiec Fot. Dawid Chalimoniuk / AG

Uratowały mnie silne mięśnie. Godziny, które spędzałem na siłowni. Miałem bardzo silne mięśnie kapturowe karku. To one zatrzymały ten nieszczęsny krążek. U niewytrenowanej osoby ten poleciałby dalej i przeciąłby rdzeń niczym nóż masło. Byłoby po mnie – mówi.

Hokej pomógł zerwać z nałogiem
– Teraz myślę tylko o tym, jak wrócić do dawnej sprawności. Hokej to było całe moje życie. Nie potrafię żyć bez wysiłku. Tymczasem nie mogę teraz robić nic. Nie mogę iść na siłownię. Nie mogę nawet pobiegać. Raz poszedłem. Już nie mogłem wytrzymać. Po półgodzinie biegu byłem tak słaby, że z trudem wróciłem do domu. Co to jest pół godziny...? Ręka paliła wtedy jak rozgrzane żelazo. Była bezwładna do końca dnia. Chodzę tylko na basen. Ale tak raczej dla rekreacji. Stoję sobie pod jakimś strumieniem wody i masuję obolałe miejsce. Cała nadzieja w tych sterydach. To bardzo mocne zastrzyki. Przyjmują je osoby nawet po przeszczepach nerwów. Wbija się je w okolice karku – opowiada.

Kij to najważniejszy element wyposażenia hokeisty
Czytaj także:
Jego wysokość hokejowy kij... w muszli klozetowej
– O wypadku staram się nie myśleć. Czasami jednak wracają obrazy. Strasznie się wtedy wkur...! Nie mogę się pogodzić z tym, że nie gram. Wiele osób mówi mi, że przecież mam już 36 lat. Że pewnie wkrótce skończyłbym karierę. Nie wiedzą, co mówią. Tak bardzo kocham hokej, że mógłbym grać tak długo, jak Marek Pohl z Naprzodu Janów. Choćby i do 45. roku życia. Bylebym tylko pomagał drużynie. Strzelał bramki, asystował. Jeżeli nie byłbym przydatny, to odszedłbym sam.

Przed tym sezonem czułem, że znowu mi się w życiu coś udaje. Zagłębie stanęło na nogi. Mogłem zrezygnować z pracy i skupić się tylko na hokeju. Ale byłem szczęśliwy! Pracę miałem ciężką. Wstawałem i o 3 w nocy. Potem – około 16 – prosto na trening. Czasem nic nie jadłem. Czasem wrzuciłem jakiegoś hot doga na stacji benzynowej. Liczył się tylko hokej! Tak bardzo chciałbym do tego wrócić. Choćby trenować dzieci – podkreśla.

Na ból najlepszy jest trening
– Sumiennie wykonuję wszelkie zalecenia lekarzy. Trenuję już od 7 rano. Ćwiczenie za ćwiczeniem. Rozkładam sobie karimatę w pokoju i pracuję. Ściskam chorą ręką gumową piłeczkę. Zdrowo żyję. Mija osiem lat, jak nie wziąłem do ust alkoholu. Kiedyś było ze mną już źle. Bardzo źle. Nie trafiały do mnie słowa rodziców, przyjaciół.

Młodzi hokeiści Zagłębia (od lewej): Tobiasz Bernat, Rafał Tkacz i Łukasz Podsiadło kontynuuja rodzinne tradycje. Rok 2005
Młodzi hokeiści Zagłębia (od lewej): Tobiasz Bernat, Rafał Tkacz i Łukasz Podsiadło kontynuuja rodzinne tradycje. Rok 2005 arch. Gazety Wyborczej

Opamiętałem się dopiero wtedy, gdy dotarło do mnie, że przez wódkę mogę stracić to, co kocham w życiu najbardziej – hokej. Wtedy odciąłem się od nałogu z dnia na dzień.

Miałem w dupie picie, gdy mogłem stracić hokej. Nie chciałem być żulem. Nie chciałem być nikim. Wszystko w życiu zawdzięczam hokejowi.

Wiele mogę dzieciakom przekazać. Jak szturchnąć przy buliku, jak podbić kij, jak walczyć o pozycję... Tyle lat na lodzie, że i doświadczenia się masę uzbierało. Tylko, żeby ta ręka była sprawna. To wszystko wtedy pokażę.
Będę pracował sumiennie i konsekwentnie i jeszcze wrócę. Zaraz po wypadku, jeszcze w szpitalu, byłem pierwszy w sali do rehabilitacji. Wychodziłem z niej ostatni. Lekarze powtarzali, że to nie ma sensu. Że mięśniom potrzeba czasu. Ale ja działałem, jak sportowiec. Na ból i słabość zawsze najlepszy jest trening. Dziś wiem, że muszę być bardziej cierpliwy – zaznacza.

Na Zagłębiu Sosnowiec żerować nie będzie
– Teraz inni chcą zagrać dla mnie. Gdy się o tym dowiedziałem, to poczułem taką dziwną suchość w gardle. No bo jak to? Dla mnie chce ktoś zagrać? Były obawy, czy uda się to zorganizować na lodowisku w Sosnowcu. Koledzy mówili, że jak trzeba, to mecz odbędzie się choćby w Nowym Targu. Poszedłem z tym do Marcina Kotuły, kolegi z drużyny, a dziś kierownika Stadionu Zimowego. „Jak w ogóle mogłeś pomyśleć o tym, że ten mecz może odbyć się poza Sosnowcem?” – pytał i już otwierał drzwi.

Tobiasz Bernat w barwach GKS-u Tychy
Tobiasz Bernat w barwach GKS-u Tychy Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nie wszyscy są tacy. Spotykam i takich, którzy twierdzą, że chcę wyciągnąć kasę. Odszkodowanie jakieś. Na lodowisku podszedł do mnie jeden człowiek i mówi, że jego ciocia potłukła się mocno na nartach i po dwóch tygodniach już stanęła na nogi. I co w takim razie ze mną jest nie tak? Czy oni tak na poważnie? No brak mi słów... Przecież ja dziecka na ręce wziąć nie mogę. Dobrze, że żyję. Każdy, kto mnie zna, wie, że nigdy się na lodzie nie oszczędzałem. Wiadomo, jak w Janowie traktuje się Zagłębiaków. A mnie tam szanowano. Mówili, że „Gorol”, ale zawsze walczy do końca. Nawet w Zagłębiu nie zawsze tak dobrze było. Najgorzej wspominam czasy za prezesa Leszka Tokarza. Strasznie mnie na koniec gnoił. Gdy byłem dzieckiem, to mu „wujkowałem”, a potem to chyba odgrywał się na mnie, bo był skonfliktowany z moim ojcem. Strasznie to było słabe. Nie zawsze miałem miejsce w Sosnowcu. Trafiłem też do Orlika Opole i GKS-u Tychy. Dzięki temu przynajmniej medal mistrzostw Polski udało się wywalczyć – wspomina.

Czytaj także:
Hokejowy krążek zamiast kieliszka
– Zagłębie to jednak dla mnie świętość. Dowiedziałem się od mojego prawnika, że będzie trudno o odszkodowanie od organizatorów tamtego sparingu. Bo to przecież Słowacja. Powiedział, że mogę spróbować pociągnąć odszkodowanie od klubu. Pogoniłem go. Nie będę żerował na Zagłębiu. Poszedłem z tym do prezesa Marcina Jaroszewskiego. Jestem pod wrażeniem tego, jak mnie przyjął. Jak potraktował. Zapewnił, że klub mi pomoże. Wskazał prawnika, który poprowadzi tę sprawę. „Słowacja to przecież Unia Europejska. Na pewno damy radę” – zapewnił – kończy Bernat.
– O wypadku staram się nie myśleć. Czasami jednak wracają obrazy. Strasznie się wtedy wkur...! Nie mogę się pogodzić z tym, że nie gram. Wiele osób mówi mi, że przecież mam już 36 lat. Że pewnie wkrótce skończyłbym karierę. Nie wiedzą, co mówią. Tak bardzo kocham hokej, że mógłbym grać tak długo, jak Marek Pohl z Naprzodu Janów. Choćby i do 45. roku życia. Bylebym tylko pomagał drużynie. Strzelał bramki, asystował. Jeżeli nie byłbym przydatny, to odszedłbym sam.

Przed tym sezonem czułem, że znowu mi się w życiu coś udaje. Zagłębie stanęło na nogi. Mogłem zrezygnować z pracy i skupić się tylko na hokeju. Ale byłem szczęśliwy! Pracę miałem ciężką. Wstawałem i o 3 w nocy. Potem – około 16 – prosto na trening. Czasem nic nie jadłem. Czasem wrzuciłem jakiegoś hot doga na stacji benzynowej. Liczył się tylko hokej! Tak bardzo chciałbym do tego wrócić. Choćby trenować dzieci – podkreśla.

Na ból najlepszy jest trening
– Sumiennie wykonuję wszelkie zalecenia lekarzy. Trenuję już od 7 rano. Ćwiczenie za ćwiczeniem. Rozkładam sobie karimatę w pokoju i pracuję. Ściskam chorą ręką gumową piłeczkę. Zdrowo żyję. Mija osiem lat, jak nie wziąłem do ust alkoholu. Kiedyś było ze mną już źle. Bardzo źle. Nie trafiały do mnie słowa rodziców, przyjaciół.

Opamiętałem się dopiero wtedy, gdy dotarło do mnie, że przez wódkę mogę stracić to, co kocham w życiu najbardziej – hokej. Wtedy odciąłem się od nałogu z dnia na dzień.

Miałem w dupie picie, gdy mogłem stracić hokej. Nie chciałem być żulem. Nie chciałem być nikim. Wszystko w życiu zawdzięczam hokejowi.

Wiele mogę dzieciakom przekazać. Jak szturchnąć przy buliku, jak podbić kij, jak walczyć o pozycję... Tyle lat na lodzie, że i doświadczenia się masę uzbierało. Tylko, żeby ta ręka była sprawna. To wszystko wtedy pokażę.
Będę pracował sumiennie i konsekwentnie i jeszcze wrócę. Zaraz po wypadku, jeszcze w szpitalu, byłem pierwszy w sali do rehabilitacji. Wychodziłem z niej ostatni. Lekarze powtarzali, że to nie ma sensu. Że mięśniom potrzeba czasu. Ale ja działałem, jak sportowiec. Na ból i słabość zawsze najlepszy jest trening. Dziś wiem, że muszę być bardziej cierpliwy – zaznacza.

Na Zagłębiu Sosnowiec żerować nie będzie
– Teraz inni chcą zagrać dla mnie. Gdy się o tym dowiedziałem, to poczułem taką dziwną suchość w gardle. No bo jak to? Dla mnie chce ktoś zagrać? Były obawy, czy uda się to zorganizować na lodowisku w Sosnowcu. Koledzy mówili, że jak trzeba, to mecz odbędzie się choćby w Nowym Targu. Poszedłem z tym do Marcina Kotuły, kolegi z drużyny, a dziś kierownika Stadionu Zimowego. „Jak w ogóle mogłeś pomyśleć o tym, że ten mecz może odbyć się poza Sosnowcem?” – pytał i już otwierał drzwi.

Nie wszyscy są tacy. Spotykam i takich, którzy twierdzą, że chcę wyciągnąć kasę. Odszkodowanie jakieś. Na lodowisku podszedł do mnie jeden człowiek i mówi, że jego ciocia potłukła się mocno na nartach i po dwóch tygodniach już stanęła na nogi. I co w takim razie ze mną jest nie tak? Czy oni tak na poważnie? No brak mi słów... Przecież ja dziecka na ręce wziąć nie mogę. Dobrze, że żyję. Każdy, kto mnie zna, wie, że nigdy się na lodzie nie oszczędzałem. Wiadomo, jak w Janowie traktuje się Zagłębiaków. A mnie tam szanowano. Mówili, że „Gorol”, ale zawsze walczy do końca. Nawet w Zagłębiu nie zawsze tak dobrze było. Najgorzej wspominam czasy za prezesa Leszka Tokarza. Strasznie mnie na koniec gnoił. Gdy byłem dzieckiem, to mu „wujkowałem”, a potem to chyba odgrywał się na mnie, bo był skonfliktowany z moim ojcem. Strasznie to było słabe. Nie zawsze miałem miejsce w Sosnowcu. Trafiłem też do Orlika Opole i GKS-u Tychy. Dzięki temu przynajmniej medal mistrzostw Polski udało się wywalczyć – wspomina.

Czytaj także:
Hokejowy krążek zamiast kieliszka
– Zagłębie to jednak dla mnie świętość. Dowiedziałem się od mojego prawnika, że będzie trudno o odszkodowanie od organizatorów tamtego sparingu. Bo to przecież Słowacja. Powiedział, że mogę spróbować pociągnąć odszkodowanie od klubu. Pogoniłem go. Nie będę żerował na Zagłębiu. Poszedłem z tym do prezesa Marcina Jaroszewskiego. Jestem pod wrażeniem tego, jak mnie przyjął. Jak potraktował. Zapewnił, że klub mi pomoże. Wskazał prawnika, który poprowadzi tę sprawę. „Słowacja to przecież Unia Europejska. Na pewno damy radę” – zapewnił – kończy Bernat.
LEPSZY SEZON W EKSTRAKLASIE NIŻ SIEDEM w 2 LIDZE.
pete_zs
 
Posty: 360
Dołączył(a): 2014-08-17, 11:14 am


Re: Przegląd prasy

Postprzez Blajpios 2019-06-01, 2:01 pm

No, cóż, akurat z racji że to pierwszy artykuł w miesiącu przeze mnie czytany (jak podają na wstępie), czy też z racji rocznicy 4 czerwca (jak podają później) - ale akurat udostępniono mi cały artykuł do lektury. Choć więc nie skuszę się nawet na taniejącą prenumeratę za 5 zł - to akurat ten jeden artykuł mogę wkleić.
Dodam tylko, że gdzieś czytałem o kontrowersjach wokół tych Rosjan z Torunia, oskarżano Zagłębie o postawę nie fair kontaktowania się z nimi "za plecami klubu", czyli pomimo kontraktu, jaki mieli z Toruniem, Zagłębie miało się kontaktować bez zgody Torunian. Nie wiem nawet, czy to prawda - jeżeli tak, to przykre. Nawet jednak jeżeli było wszystko fair, to te głosy z Torunia podkreślały w ogóle trudne porozumienie z Rosjanami, ich postawę trochę ponoć "z góry". Gdyby tak było, to faktyycznie pytania są, czy aby się nie okaże tak, jak przestrzagają torunianie, że "zrobią wam to samo, co nam, przy pierwszym rozdźwięku". Tak więc - znak zapytania, bo przecież nawet jeżeli coś z tego było w Toruniu, to nie wiemy dokładnie jak przebiegło, czy faktycznie grozi taka ich nie fair postawa wobec Zagłębia.
Co do innych transferów - zobaczymy. Obawiam się bowiem, że to trochę jak i w piłce jest w Zagłębiu, trochę mydlenie oczu, te transfery, jak to świetnie będzie - a okaże się zupełnie przeciętnie i miernie: i to już wiedzą sternicy, na to się nastawiają, tylko nie umieją z kibicami uczciwie rozmawiać. Takie są trochę moje obawy, niemniej miejmy nadzieję, że jednak w hokeju, to w Zagłębiu trochę zdrowiej będzie.
Wojciech Todur 1 czerwca 2019 o 13:34 napisał(a):Hokejowe Zagłębie Sosnowiec buduje skład, który w przyszłym sezonie ma wywalczyć miejsce w play off.
Zespół ze Stadionu Zimowego po powrocie do Polskiej Hokej Ligi walczył tylko o utrzymanie. Plany na nadchodzące rozgrywki są bardziej ambitne. Sosnowiczanie chcą się bić o najlepszą ósemkę. Mają w tym pomóc nowi zawodnicy.

Wzmocnienia z Torunia
Drużynę na pewno wzmocnią rosyjscy zawodnicy reprezentujący w minionym sezonie zespół KH Nesty Toruń – Daniił Oriechin, Siemion Garszyn, Robert Karczocha. Do kadry Zagłębia dołączy obrońca Matej Cunik, który miniony sezon zakończył w MH Automatyce Gdańsk. Z drużyną przygotowuje się także wychowanek Dominik Nahunko (ostatnio JKH GKS Jastrzębie).
Szanse na podpisanie umowy ma także Andrei Mikhnow, napastnik z Ukrainy, który reprezentował ostatnio mistrza Polski GKS Tychy.
Do zespołu wraca również Krzysztof Ritszel, który w nadchodzącym sezonie będzie fizjoterapeutą sosnowieckiego zespołu. Ritszel to doświadczony masażysta, który od wielu lat jest związany z hokejową reprezentacją Polski. Zastąpi Justynę Straszak.
Przypomnijmy, że w Zagłębiu nie zagrają już Vladimir Luka i Tomas Kana. W zespole zabraknie również Kamila Pędrasia.

Kolejne wzmocnienia po sparingach
Drużyna trenuje obecnie dwa razy dziennie. – Jak na razie podjęliśmy decyzję, by pozostać przy takim składzie jaki obecnie mamy. W sierpniu po sparingach okaże się czy będziemy musieli jeszcze myśleć o kolejnych wzmocnieniach – mówi Marcin Kozłowski, trener Zagłębia.
Z drużyną po kontuzji prawdopodobnie niebawem trenować będzie już Marek Kaluża. Czeski defensor obecnie przechodzi badania po dwóch zabiegach spowodowanych kontuzją. Przypomnijmy, że w pojedynku z JKH GKS Jastrzębie (30 listopada 2018) Kaluża zerwał więzadła w kolanie i niestety przedwcześnie musiał zakończyć miniony sezon.

– Obecnie z drużyną trenuje 31 zawodników i z nich w większości zbudujemy drużynę na przyszły sezon. Rozpoczęliśmy już ćwiczenia na siłowni i kontynuujemy wcześniejsze założenia treningowe – dodaje Kozłowski.
http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/ ... olski.html
Blajpios
 
Posty: 3044
Dołączył(a): 2004-07-08, 9:54 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez August 2020-07-08, 3:08 pm

Z Sosnowca do Katowic. Czech i Słowak dołączyli do GieKSy
Czeski napastnik Filip Stoklasa i słowacki obrońca Matej Cunik, którzy reprezentowali ostatnio Zagłębie Sosnowiec, będą zawodnikami GKS-u w nadchodzącym sezonie.

Obaj hokeiści należeli do kluczowych postaci nie tylko swojego dotychczasowego zespołu, ale i całej ligi. 29-letni Stoklasa w 46 występach w poprzednim sezonie zanotował 25 goli i 24 asysty. To dało mu siódme miejsce wśród najskuteczniejszych graczy ligi. Cunik zagrał w 43 meczach i zaliczył w nich 2 gole i 7 asyst. Atutem 33-letniego defensora jest doświadczenie. Cunik przez wiele lat grał w najwyższych ligach Czech i Słowacji.

– Filip był jednym z najskuteczniejszych zawodników ubiegłego sezonu. Dlatego cieszymy się, że wzmocni naszą ofensywę. Gra w polskiej lidze już kilka lat. W związku z tym mamy nadzieję, że zmiana otoczenia będzie dla niego naturalna i nie wpłynie na jego skuteczność. Matej również występuje w PHL już od dłuższego czasu, prezentując solidny i równy poziom w swojej grze. Liczymy przede wszystkim na jego umiejętności defensywne oraz spore doświadczenie – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u.
Reklama

Dodajmy, że kadra GieKSy na sezon 2020/21 Polskiej Hokej Ligi została w ten sposób skompletowana. Po rozpoczęciu przygotowań do sezonu w zespole mogą być jeszcze poddani testom młodzi zawodnicy.
https://www.infokatowice.pl/2020/07/08/ ... do-gieksy/
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 14161
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez August 2020-09-02, 8:32 am

HISTORIA HOKEJA W SOSNOWCU

3 września - 29 listopada 2020r.

Wystawa poświęcona jest dziejom sosnowieckiego hokeja na lodzie. Poprzez przedstawienie zasłużonych osób i ważnych wydarzeń, prezentuje historię jednego z najbardziej utytułowanych klubów hokejowych w Polsce, począwszy od trudnych lat 30. i powojnia, poprzez pierwsze sukcesy, czas gdy hokejowe Zagłębie Sosnowiec było potęgą, jego upadek i odrodzenie, aż do współczesności.

Większość zaprezentowanych na wystawie pamiątek i materiałów archiwalnych pochodzi z kolekcji Krzysztofa Wojtanowskiego – kolekcjonera i miłośnika sosnowieckiego hokeja.

Pozostałe osoby i instytucje, które użyczyły swoje zbiory: Śląska Biblioteka Cyfrowa, Radio Katowice, Telewizja Polska, Narodowe Archiwum Cyfrowe, Polonia Bytom, Izba Pamięci w Krynicy-Zdroju (Halina Pajda), MOSiR Sosnowiec, Tomasz Kaczmarczyk, Dariusz Kmiotek, Paweł Ptak, Wojciech Wikarek, Krzysztof Bloda, Krzysztof Bech, Jerzy Pawłowski, Sławomir Bomba, Piotr Kotowicz (Sanok), Tomasz Sowa (Sanok), Piotr Sarnik, Krzysztof Morawiecki, Zbigniew Selwiet, Kordian Jajszczok, Małgorzata Nowak, Mieczysław Garbacz, Małgorzata Wilamowska, Stefan Leśniowski, Krzysztof Podsiadło.
https://www.zameksielecki.pl/dzial-regi ... e/684.html
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 14161
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez August 2020-10-15, 1:03 pm

Dość mydlenia oczu. Hokejowe Zagłębie Sosnowiec to co najwyżej plan na przeczekanie
Wojciech Todur
15 października 2020 | 09:57

Zagłębie Sosnowiec nie jest drużyną, która uczy się hokeja, a za rok-dwa zacznie wygrywać mecz za meczem. To zespół jak wiele innych. Zbudowany tu i teraz. Trochę przybyszy z zagranicy, trochę doświadczenia i trochę młodości - niekoniecznie z Sosnowca.
Sympatycy hokeja nad Brynicą w końcu odetchnęli z ulgą. Miasto wybuduje nowy Stadion Zimowy w ramach Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Za dwa lata w Sosnowcu ma cieszyć oczy najnowocześniejszy obiekt w Polsce.

To dobre wieści, bowiem stary Stadion Zimowy to ruina, która trzyma się w pionie chyba tylko dzięki kolejnym warstwom farby tuszującym rdzę i starość. Na szczęście już dawno nie widziano przebiegających po trybunach szczurów, ale z relacji hokeistów, którzy korzystają z szatni dla gości, wynika, że wejście do tego przybytku wciąż dostarcza masę niezapomnianych wrażeń.

Walka i serce
Na nowym obiekcie o emocje i wygrane ma zadbać hokejowe Zagłębie, które ma za sobą pierwszą rundę zmagań w Polskiej Hokej Lidze. Wygrało jeden mecz – ze Stoczniowcem Gdańsk. Trener Grzegorz Klich stawia trafną diagnozę: zespół ma braki techniczne, część zawodników nie radzi sobie na tym poziomie rozgrywkowym, nie da się wygrać meczów tylko sercem i walką.

Naszym zdaniem nie to jest jednak największym problemem. Zagłębie to dziś drużyna bez przyszłości, projekt na ten sezon. Mitem jest powtarzana przed rozgrywkami teza, że z powodu problemów finansowych w Sosnowcu nastał czas hokejowej nauki. Wystarczy przeanalizować skład z ostatniego meczu z JKH GKS-em Jastrzębie, żeby ją obalić. Sześć miejsc zajęli obcokrajowcy. Bardzo przeciętni, bo na innych Zagłębia dziś nie stać. Do młokosów też trudno zaliczyć takich graczy jak: Tomasz Kozłowski, Łukasz Rutkowski, Dominik Nahunko, Adam Domogała, Tomasz Kulas, Andrzej Stojek, Kamil Sikora czy najmłodszego z tego grona 24-letniego Michała Czernika.

Tylko dwóch
Jest też i grupa graczy, która rzeczywiście uczy się gry w hokeja na ligowym poziomie. To Armen Khoperia, Igor Smal, Michał Naróg i Jakub Blanik. Z tymi graczami jest jednak taki problem, że nie wychowali się na lodzie w Sosnowcu, tylko w Toruniu, Gdańsku i Jastrzębiu. Można w ciemno założyć, że jeżeli wybiją się ponad przeciętność, to znowu przypomną sobie o nich w ich macierzystych klubach, a Zagłębie zostanie z niczym.

Gdzie więc jest ta sosnowiecka młodzież? Do tego grona zaliczamy 22-letniego Michał Bernackiego – trochę na wyrost, gdyż pierwsze mecze w PHL-u rozegrał już w sezonie 2016/17, oraz 20-letniego Szymona Luszniaka i 20-letniego Mariusza Piotrowskiego.

Tyle. Tak naprawdę o dwóch zawodnikach, którzy zagrali w ostatnim meczu, można powiedzieć, że wychowali się w Sosnowcu i wciąż uczą się, czy jak kto woli – zdobywają doświadczenie w dorosłym hokeju.

Marny plan
To nie jest zarzut. To nazwanie rzeczy po imieniu. Zagłębie nie jest drużyną, która uczy się hokeja, a za rok-dwa zacznie wygrywać mecz za meczem. To zespół jak wiele innych. Zbudowany tu i teraz. Trochę przybyszy z zagranicy, trochę doświadczenia i trochę młodości – niekoniecznie z Sosnowca.

W hokeju też, rzecz jasna, można zbudować zwycięski zespół, opierając się na wychowankach, ale trzeba robić to konsekwentnie i przez lata – patrz JKH GKS Jastrzębie. Nie ma więc co mydlić oczu przemyślanym planem Zagłębia. To co najwyżej plan na przeczekanie.
https://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec ... wyzej.html
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 14161
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez Lars 2020-10-15, 1:55 pm

August napisał(a):Nie ma więc co mydlić oczu przemyślanym planem Zagłębia. To co najwyżej plan na przeczekanie.

Smutne ale prawdziwe.
MOJE SERCE JEST CZERWONO ZIELONO BIAŁE
Lars
 
Posty: 1912
Dołączył(a): 2003-01-15, 9:34 am

Re: Przegląd prasy

Postprzez jondek 2020-10-27, 2:33 pm

Umowa na budowę lodowiska w ramach Zagłębiowskiego Parku Sportowego podpisana. Powstanie najnowocześniejszy kompleks w Polsce
Wojciech Todur
27 października 2020 | 1


Zagłębiowski Park Sportowy ma być gotowy w połowie 2022 roku. To ma być jedyny taki kompleks w Polsce. We wtorek podpisano umowę na budowę lodowiska.




1
Zagłębie Sosnowiec, Sosnowiec, inwestycje w Sosnowcu,Zagłębiowski Park Sportowy
Od kilku miesięcy, na nieużytkach za Górką Środulską, trwa budowa stadionu oraz hali sportowej. Najdłużej ważyły się losy lodowiska. – Przez ostatnie kilka tygodni trwały intensywne rozmowy na temat ofert złożonych w przetargu. Rozważyliśmy kilka scenariuszy. W każdym ostatecznie dochodziliśmy do wniosku, że powinniśmy rozstrzygnąć to postępowanie. Przypomnę, że był to trzeci przetarg na wyłonienie wykonawcy nowego lodowiska – wyjaśnia Michał Zastrzeżyński, zastępca prezydenta Sosnowca.

Podpisanie umowy na wykonania lodowiska w ramach Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Ewelina Walkowicz, prezes Bielskiego Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego oraz Karina Skowronek, prezes ZPS
Podpisanie umowy na wykonania lodowiska w ramach Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Ewelina Walkowicz, prezes Bielskiego Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego oraz Karina Skowronek, prezes ZPS UM Sosnowiec

Trybuny stadionu Zagłębia Sosnowiec pomieszczą 11,6 tysiąca widzów
Budowa Zagłębiowskiego Parku Sportowego rozpoczęła się od stadionu, w skład którego wchodzi m.in. trzykondygnacyjny budynek klubowy. Nowoczesny obiekt (koszt budowy to 120 mln zł netto) będzie spełniał wymagania FIFA oraz UEFA. Trybuny pomieszczą 11 600 widzów, w tym 92 miejsca przeznaczono dla osób z niepełnosprawnościami i ich towarzyszy. Stadion, poza swoim sportowym charakterem, dostosowany będzie również do organizacji wszelkiego rodzaju imprez kulturalnych, koncertów czy wydarzeń rozrywkowych, które mogą być dostępne nawet dla 25 000 widzów. Na stadionie znajdzie się miejsce na restauracje, punkty gastronomiczne, muzeum klubowe czy sklepy kibica. – Obecnie trwają prace związane z montażem 560 belek stopnicowych, na których posadowione będą krzesełka w kolorze Zagłębia. Prace prowadzone są na trybunie południowej, gdzie zamontowano już 15 procent belek. Rozpoczęto też wykonywanie stropu nad pierwszą kondygnacją budynku klubowego. W najbliższych dniach ma się rozpocząć montaż konstrukcji stalowej pod elewację oraz zadaszenie stadionu – wyjaśnia Karina Skowronek, prezes Zagłębiowskiego Parku Sportowego.

Trwają prace na terenie Zagłębiowskiego Parku Sportowego w Sosnowcu
Czytaj także:
Na stadionie w Sosnowcu siedziska będą w barwach Zagłębia. ZPS sadzi drzewa i stawia trybuny
Zlokalizowana od strony ulicy Bora-Komorowskiego i al. Blachnickiego hala sportowa, z 3052 miejscami, pozwoli na organizację meczów siatkówki, koszykówki i piłki ręcznej oraz zawodów szermierczych na poziomie krajowym i międzynarodowym. Hala główna, sala treningowa i promenada z powodzeniem mogą stać się areną wydarzeń kulturalnych.

Nowy Stadion Zimowy dla wszystkich
W budynku znajdą się pomieszczenia biurowe pod wynajem, które w połączeniu z sąsiedztwem zaplecza konferencyjnego i restauracyjnego stanowić będą atrakcyjną powierzchnię dla przedsiębiorców. Hala, której budowa kosztuje 47 mln zł netto, będzie pierwszym gotowym obiektem w ramach ZPS. – W przypadku hali, kilka dni temu, w części trybuny południowej, rozpoczęliśmy montaż 85 belek stopnicowych trybun. Prace te potrwają do końca roku. Pod koniec listopada planowane jest rozpoczęcie montażu konstrukcji stalowej dachu. Według planów wykonawcy konstrukcja dachu wraz z pokryciem, ale jeszcze bez jakichkolwiek wykończeń powierzchni, powinna pojawić się na przełomie roku. Obiekt ma być gotowy dokładnie za rok – mówi prezes Skowronek.



Nowy Stadion Zimowy stanowić będzie zarówno ogólnodostępną ślizgawkę, jak i, dzięki dostosowaniu do wymagań Światowej Organizacji Hokeja na Lodzie (IIHF), miejsce treningów i zmagań sportowych na najwyższym poziomie. Wyposażony będzie w odpowiednie strefy funkcjonalne: powierzchnie dla zawodników, kibiców, strefy VIP, powierzchnie dla mediów, obsługi bezpieczeństwa, obsługi medycznej, powierzchnie konferencyjne, biurowe i serwis cateringowy. Konstrukcja obiektu wyposażona będzie w platformę dla kamer telewizyjnych oraz w telebim czterościenny podwieszany pod dachem. – Będziemy mogli na nim organizować wszelkie imprezy na najwyższym międzynarodowym poziomie. Nie zapominamy też o osobach, które zwyczajnie lubią pojeździć na łyżwach – mówi Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. Obiekt będzie w stanie pomieścić 2545 kibiców.



Zagłębiowski Park Sportowy odpowiada za całość inwestycji
Trybuna główna obejmuje 2457 miejsc siedzących, w tym 20 miejsc dla osób z niepełnosprawnościami i 20 miejsc dla osób towarzyszących. Płyta lodowiska będzie miała 1800 m2 powierzchni (60x30 metrów).


Hala będzie miała trzy kondygnacje. Oczywiście nie zabraknie zaplecza szatniowego z odnową biologiczną i zapleczem medycznym, pomieszczeń biurowych, gastronomicznych, sal konferencyjnych, oraz pomieszczeń pod ewentualny wynajem na usługi.

Budowa najnowocześniejszego w Polsce lodowiska będzie kosztowała 52,8 mln zł netto. Wykonawcą zostało Bielskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego S.A. Ta sama firma buduje również stadion oraz halę sportową. Za realizację całej inwestycji odpowiadać będzie Zagłębiowski Park Sportowy sp. z o.o.
jondek
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 2010-10-14, 11:34 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez NHK12 2020-10-31, 1:23 pm

Miejmy nadzieje ,ze wraz z nowym obiektem sportowym i nowa jakoscia nadejdzie nowa jakosc sportowa , bo na chwile jest to bardziej zabawa w hokej gdzie zbieramy baty wszedzie i z kazdym.
NHK12
 
Posty: 696
Dołączył(a): 2003-09-29, 1:30 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez August 2020-11-03, 12:21 pm

NHK12 napisał(a):Miejmy nadzieje ,ze wraz z nowym obiektem sportowym i nowa jakoscia nadejdzie nowa jakosc sportowa

Pod warunkiem, że nowy obiekt zyska samoświadomość i samo zacznie zarządzać klubem.
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 14161
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Przegląd prasy

Postprzez slawekchicago 2021-05-27, 9:03 pm

https://www.hokej.net/pl/phl/40/news,ar ... owice.html

PAMIĘTAM ;-( ;-( ;-(

I Wy pewnie też. Jak nie do końca mnie pamięć nie myli
nr13, a z nr20 grał bodajże Skosyrew.
Kurcze coraz częściej się łapie, że to co było dawno dla mnie to tak jakby było wczoraj. Za często mnie ostatnio nostalgia łapie
JAROSZEWSKI MUSI ODEJŚĆ
slawekchicago
 
Posty: 3402
Dołączył(a): 2004-05-10, 4:54 am
Lokalizacja: Newcastle

Poprzednia strona

Powrót do Hokej

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników