Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Dyskusje o wszystkim co dotyczy piłkarskiego Zagłębia Sosnowiec
http://zaglebie.sosnowiec.pl

Moderatorzy: flex, turku, Landryn, Smazu, krzysiu, LucasUSA, swiezy52

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez August 2018-09-09, 8:02 am

Bardzo się cieszę z debiutu Rafała. Dotarł do najważniejszej koszulki reprezentacyjnej mimo iż startował do dorosłej piłki w ciężkich dla klubu czasach. I bynajmniej nie tu tylko na myśli kwestii związanych z karą za korupcję a tym że moim odczuciu ówczesny właściciel mocno przyciął kariery kilku naszym wychowankom. Że wspomnę Adriana M. Jakby w określonym czasie poszedł do Krakowa a nie kisił się w 3 lidze to nir skończyłby w Parku Hallera z promilami we krwi.
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 12176
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm


Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez RUDI 2018-09-09, 9:27 am

Patryk Mularczyk znowu strzela dla Bełchatowa ,oby chłopak się rozwijał sportowo i kiedyś zdobywał bramki dla Zagłębia w ekstraklasie .
"GKS Bełchatów 2-1 Rozwój Katowice
Paweł Czajkowski 55, Patryk Mularczyk 60 - Émile Thiakane 47 (s)
-> http://www.90minut.pl/news/289/news2897 ... ozwoj.html
Ps 5 bramek na 9 kolejek ,chyba dobry wynik ?
>O KIBICOWANIU WIEM NIEWIELE<
Avatar użytkownika
RUDI
 
Posty: 1585
Dołączył(a): 2009-03-16, 9:23 am

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Blajpios 2018-09-09, 2:19 pm

RUDI napisał(a):Patryk Mularczyk znowu strzela dla Bełchatowa ,oby chłopak się rozwijał sportowo i kiedyś zdobywał bramki dla Zagłębia w ekstraklasie .
"GKS Bełchatów 2-1 Rozwój Katowice
Paweł Czajkowski 55, Patryk Mularczyk 60 - Émile Thiakane 47 (s)
-> http://www.90minut.pl/news/289/news2897 ... ozwoj.html
Ps 5 bramek na 9 kolejek ,chyba dobry wynik ?

Tak, oby rzeczywiście mu się dobrze rozwijała kariera! Taka konieczność skonfrotnowania się z obcymi warunkami, może wręcz stanowić skuteczny bodziec do skoku jakościowego, życzymy mu zapewne tego. Co więcej, nie wykluczone, że należał do głównych aktoów, bo grali u siebie schodzi w 90-tej minucie, więc może dla zrobienia satysfakcji zawodnikowi trener zdjął zawodnika?
W każdym razie - w ogóle ten Bełchatów cały czas robi się miłym Zagłębiakom, Zagłębiowskim kibicom - bo tych związków więcej. Podobnie, co napisałem wyżej o zawodniku zmuszonym do konfrontacji na obcym terenie - może ta praca posłuży A. Derbinowi? Na razie dobrze idzie, na 90minut w komentarzach chwalą grę zespołu. Tu - dalej jeszcze o Zagłębiu można wspominać. Regularnie na zmiany wchodzi H. Tylec - a M. Sierczyński zdaje się, że odzyskał miejsce w wyjściowej jedenastce, gratulacje dla tej Zagłębiowskiej kolonii!
Jednak - nie tylko Patryk Mularczyk z wychowanków Zagłębia strzelał! Również - cały mecz zagrał w Skrze i strzelił ważną bramkę, wyrównującą i podrywającą do boju o pełną pulę, co w ostatniej minucie się udało! Gratulacje dla tego jeszcze młodszego wychowanka także, razem z życzeniami dalszego rozwoju. Był to zresztą mecz dla miejscowych bardzo emocjonujący. SKra wróciła chyba na swój stadion - i w tej ostatniej minucie przeważyła na 3-2 dla siebie; dodatkowo meczi też z jeszcze innym zagłębiowskim akcentem. Pierwszą bramkę bowiem strzelił K. Napora. Potem Skra przysnęła i zrobiło się 1-2; jak wspomniałem, sygnał jednak do walki dał, względnie wzmocnił, Kieca jr!
W ogóle dość pokazywali się też i inni byli piłkarze Zagłębia (poza napastnikami byłymi, choć np. Adriana Paluchowskiego trochę szkoda, bo raczej sympatyczne zostawił po sobie w Sosnowcu wspomnienia; w każdym razie razem z A. Mójtą występując w Siedlcach, poległ).
W każdym razie - w tym właśnie meczu, co Olimpia Elbląg niestety przegrała - to wynik dla Olimpii Grudziącz otworzył... K. Handzlik! Cóż, a jedynym napastnikiem Elbląga był.. M. Fidziukiewicz, który trochę zgłupiał pod koniec gra w Zagłębiu (rzecz jasna moim zdaniem, nie twierdzę, że w pełni trafnym).
Z kolei w meczu Radomiaka, też wygranym z Gryfem 3-0 wynik otworzył - R. Makowski!
Tak więc - dotarł do reprezentacji wychowanek Zagłębia i całkiem ciekawy po zagłębiowsku patrząc weekend otworzył!
Jak już wspominałem - cieszę się z tego jego sukcesu - i cieszę się, że ktoś jeszcze też to wyraził - Kol. August, rzecz jasna. Jakkolwiek, może trochę inaczej widzę ten ciężar startu, jaki miał, bo więcej czynników tu widzę, nie tylko aferę korupcyjną czy jej konsekwencje (mimo wszystko, choć to było rozgrywane zapewne, szukano czarnej owcy jednej, by ukryć całą umoczoną piłkę być moe - a i może też klubu stulecie chciano upupić, były rozgrywki wokół tego, jak Zagłębie karano - jednak mimo wszystko to nie było z powietrza i nie mówmy, że problemem było, jakie kary przyszło a nie to, że faktycznie Zagłębie było umoczone). Tym bardziej - nie tylko były właściciel był problemem jeżeli chodzi o Zagłębie wtedy. Jeżeli chodzi o R. Pietrzaka - kłopoty polegały na kilku rzeczach jeszcze inynch, choćby zapewne osamotnieniui w obcym, czasem wrogim środowisku. W końcu - i kontuzja, gdy już próbował do Ekstraklasy się na dłużej dobić... Dlatego też się cieszę, gratuluję - jak i tego gratuluję, że chyba dość w głowie ma poukładane (Zagłębianki młode, uwaga! - chyba w dodatku wolnego stanu, nie wiem, czy nadal nie mieszka w Sosnowcu, w każdym razie rodzinny, chwali rodzinę, nie wstydzi się mówić, że nawet przy ostatniej kontuzji dużo zawdzięcza rodzicom!).
Jeżeli zaś chodzi o Innych. Nie wiem, pasowałby do inicjałów Adrian Marek. To o ile pamiętam - nie miał szczęścia, przez co nie przeskoczył z młodzieżówki do dorosłej - też z racji różnych konfliktów, bagienka polskiej piłki ogólnie. W każdym razie, nie wiem, czy można sprowadzać to tylko do kłopotów w Zagłębiu - jakkolwiek kłopoty w Zagłębiu nie wolno zapominać, że na skorumpowaniiu też polegały. Te czasy chyba wpływ miały choćby i na karierę - a było to nieco wcześniej - i innego wychowanka Zagłębia, który na arenie krajowej zaistniał nawet wyraźniej, czyli M. Drzymonta. Zresztą, teraz wiekowy już raczej M. Drzymont w IV lidze w Warcie Zawiercie razem z A. Markiem właśnie stoją na stoperze i odgrywają znaczącą chyba tam rolę. Także tam kolonia Zagłębiowska jest wyraźna, choć z racji, że to region Zagłębia jest, to może zbyt mała? W każdym razie - prócz wypożyczonych F. Klamy I J. Janoty, jeszcze M. Smarzyński jest, który już w tym sezonie chyba 4 bramki strzelił. W inauguracyjnym meczu, wygranym z Gwarkiem Ornontowice, w którym na bramce stał Stanek - to zmietli go z boiska byli Zagłębiacy. Dwie bramki M. Smarzyński - i dwie A. Marek właśnie. Wszakże co do A. Marka pamiętam wywiad, jaki dał A. Szarmach, jako trener chyba Z. Lubin mówił o dużych perspektywach, jednak coś nie załapało. Także po paru latach przeszedł do Odry Wodzisław. Zapewne - jak w wypadku A. Kubicy - jest wysoce prawdopodobne, że ten bałagan w polskiej piłce zwichrował tych i innych zawodników, toteż tym bardziej nie sprowadzałbym tego do sprawy jednego właściciela.
Jeżeli zaś się mylę, inaczej należy rozszyfrowywać skrót Adrian M. - to faktycznie może wywód powyższy przydługi - ale może też nie do końca nic nie mówiący, przeciwnie, można faktycznie poczynić ciekawe obserwacje. Trudno jednak rozstrzygać, czy to tylko te okoliczności wpłynęły tak czy inaczej - jakkolwiek należy żałować, że ta piłka polska tak była zarażona, że faktycznie negatywnie wpływała na charaktery, wielu doprowadzając do takich czy innych zakrętów, na których sobie nie poradzili.
Pojawia się tam jeszcze kwestia z kolei kwestia procentów, jak można domyślać się, alkoholowych, które z pięknej murawy, na której można rozgrywać życiowe potyczki - doprowadziły do potykania się na trawnikach parkowych... Cóż, tu podobna kwetia, faktycznie różne okoliczności popychają ludzi w niedobre strony, wzmagają nacisk itp. Jednak - jeżeli ktoś z uzależnionych ma tendencję do tej kwestii sprowadzać niepowdzenie - to jest to pierwsza rzecz, którą należy rozbić. Nie wyzwoli się, nie podejmie walki ktoś, kto na taką ścieżkę sobie pozwala "wytłumaczanie się" - i pierwsze, w co terapeuci uderzają, to właśnie ta ścieżka. Owszem, okoliczności czasami mają przemożny wpływ, to jest oczywisty fakt. Jeżeli dzieckko wdycha opary alkoholu od kolebki - to jest już "nainfalowane" nimi. Jednak - to ten człowiek pije, bo chce pić, lub podejmuje decyzję rzucenia. NIe wolno pomagać mu tłumaczyć się w ten sposób - tylko trzeba pomóc do realizmu spojrzenia: człowiek ma swoją godność, znaczenie i to on odpowiada za to, że w końcu się poddał. Nie należy tego mieszać z poczuciem pokory i realizmem stojącego obok. Zbyt pewnym siebie - trzeba przypomnieć, że nie wiesz nigdy, jak się zachowasz, pod naporem sytuacji przemożnych (ale - to ty się zachowasz, nikt inny). Podobnie - z zewnątrz patrząc, nie mogę jednoznacznie przesądzić o stopniiu winy, o tym, że ktoś inny się nie poddał a ten człowiek się poddał - rozum i pokorę w sądzeniu zachować należy. Niemniej - pomagając ludziom opowiadać, że są uzależnieni dlatego, że ktoś im tam coś tam przeszkodził, był świnią, skrzywdził i cokowliek: utrudniamy zerwanie, pomagamy trwać w tym stanie.
Blajpios
 
Posty: 2965
Dołączył(a): 2004-07-08, 9:54 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez novack 2018-09-09, 3:16 pm

Kolejna bramka Lewickiego, już trzecia, a Turnariga zero bramek, zero gry!
Jest taki skarb na dnie duszy polskiej zakopany, jak wierność sprawie z pozoru przegranej...
novack
 
Posty: 3435
Dołączył(a): 2006-08-06, 6:55 pm
Lokalizacja: Śródmieście

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Tomcjo 2018-09-09, 4:26 pm

Dariusz Dudek gra w ekipie WOŚP konta TVN
Tomcjo
 
Posty: 4451
Dołączył(a): 2005-07-30, 6:49 pm
Lokalizacja: AYR Scotland

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Adam1906 2018-09-12, 4:10 pm

Marek Bęben połączył Zagłębie Sosnowiec i Górnika Zabrze. Niezwykła historia, która mogła się w ogóle nie zacząć

Obrazek
Zagłębie Sosnowiec w latach 80. Marek Bęben w górnym rzędzie. Piąty od lewej. (archiwum. Janusza Koterwy)

- Gdy leżałem w szpitalu, to prosiłem Boga, żeby pozwolił mi stamtąd wyjść i wrócić do pracy. Znowu zobaczyć zieloną murawę i usiąść na trenerskiej ławce. Patrzenie na chorych, cierpiących dołuje. A jak się jest w ruchu, robi to, co się kocha, czas szybko leci - mówi Marek Bęben, który przez długie lata kariery zapracował na szacunek kibiców Zagłębia Sosnowiec i Górnika Zabrze.


Zbliża się mecz Zagłębia z Górnikiem, a to przecież wymarzona okazja, żeby przypomnieć historię bramkarza, który mocno zapisał się w pamięci kibiców obu klubów.

Zaczęło się na ulicy... – Od małego miałem do tego smykałkę. Gdy graliśmy ulica na ulicę, to Bęben zawsze musiał stać na bramce. Gdy trafiłem do CKS-u Czeladź, to jeszcze nie byłem przekonany do tego bronienia. Było nas dwóch – ja i Marek Kowalski. Gdy ja broniłem, to on szedł do ataku, gdy między słupkami stał Marek, to ja grałem na lewej obronie. Męczyłem się jednak, no i nie strzelałem bramek. I tak w końcu podjąłem decyzję, że będę bramkarzem. Patrzyłem wtedy jak w obrazek w Janka Tomaszewskiego i marzyłem, że kiedyś zagram w reprezentacji – wspomina.

CKS Czeladź to była solidna firma, ale wyżej niż druga liga głowy nie podnosił. Szansę na rozwój dawało leżące za miedzą Zagłębie.

– Trafiłem do klubu z Sosnowca z problemami. Był taki moment, że w ogóle przestałem grać w piłkę. CKS nie był w stanie załatwić mi etatu na kopalni, więc pracę znalazłem sobie sam – w Mostostalu Będzin. Piłkarskie buty i rękawice rzuciłem w kąt na prawie rok. I pewnie tak by zostało, gdyby nie trener Górnika Piaski. Przyszedł do mojego ojca i tak długo go urabiał, że w końcu wróciłem na boisko. Gdy już grałem w Górniku, to szybko przypomniał sobie o mnie CKS. O przejściu do Zagłębia zadecydował jeden mecz, z Sarmacją Będzin. Przegraliśmy 0:1, ale ja wyciągnąłem przynajmniej osiem sytuacji sam na sam. Kilka dni później do moich drzwi zapukał Krzysztof Smulski, działacz Zagłębia. Już wtedy interesowała się mną Odra, więc mój ojciec myślał, że to delegacja z Wodzisławia. Szybko został jednak wyprowadzony z błędu i poinformowany, że albo trafię do Zagłębia, albo do... wojska – opowiada.

Stanął na drodze GieKSy do mistrzostwa

W Zagłębiu Bęben zakotwiczył na długie dwanaście lat. Związał się z nim na dobre i złe. Świętował z Zagłębiem awans i spadek z ekstraklasy. – Teraz widzę, że spędziłem tam za dużo czasu. Powinienem odejść po pięciu latach. Byłem jednak bardzo związany z Zagłębiem – mówił w jednym z wywiadów.

Obrazek
Zagłębie Sosnowiec - lata 80. (arch. rodzinne Janusza Koterwy)

W latach osiemdziesiątych Zagłębie nie liczyło się już w polskiej lidze, a Bęben chciał grać o wysoką stawkę. Dlatego zdecydował się opuścić Sosnowiec. Akurat wtedy w klubie rozpoczął się głęboki kryzys.

– Już w styczniu 1990 r. chciano pozbawić kopalnianych etatów wszystkich zawodników. Drużyna akurat przebywała na obozie przygotowawczym. Natychmiast część piłkarzy wyjechała ze zgrupowania, by szukać nowych klubów. Pozostali czasem w ogóle nie przychodzili na treningi. Raz na zajęciach pojawiało się piętnastu piłkarzy, innym razem pięciu – wspomina.

Zanim opuścił Zagłębie, zdążył rozegrać chyba najlepszy mecz w swojej karierze. 12 maja 1990 r. sosnowiczanie spotkali się w Katowicach z GKS-em. Drużyna Mariana Dziurowicza miała wtedy bardzo mocny skład i marzyła o mistrzostwie Polski. Warunkiem było zwycięstwo nad Zagłębiem.

– Pamiętam, że cały mecz toczył się w deszczu. Obroniłem wtedy mnóstwo strzałów. Katowiccy kibice docenili mój występ. Mimo rozczarowania wynikiem nagrodzili mnie brawami, kiedy schodziłem z boiska – mówi. „Sport” za ten występ przyznał mu maksymalną notę – dziesiątkę.

Kilka miesięcy później Bęben za 200 milionów złotych znalazł się w Zabrzu. Górnik marzył wtedy o kontynuacji wspaniałej passy z lat 1985-1988. Do Grecji wyjechał właśnie Józef Wandzik i zabrzańscy działacze poszukiwali jego następcy.

– Miałem w Zabrzu bronić przez jeden sezon. Zostałem cztery lata. Z planowanego wyjazdu za granicę nic nie wyszło – wzdycha.

Skandal w Warszawie

W barwach zabrzańskiego klubu zagrał m.in. w Pucharze UEFA i finale Pucharu Polski. Najbardziej żałuje, że nie udało mu się zdobyć mistrzostwa Polski w 1992 r.

– O wszystkim zdecydował sławny mecz w Warszawie w ostatniej kolejce. Legii do tytułu wystarczał remis, ale do przerwy po golu Szemońskiego prowadziliśmy 1:0. Potem sędzia Redziński zaczął „odstawiać kabaret”. Po kolei wyrzucał naszych zawodników z boiska. Grając w dziewiątkę, straciliśmy gola. Pamiętam, że rozbawiła mnie sytuacja z ostatnich minut. Wściekły Tomek Hajto, który wcześniej zobaczył już żółtą kartkę, biegł za sędzią krok w krok i puszczał mu takie „wiązanki”, że uszy puchły. W normalnej sytuacji zostałby natychmiast wyrzucony z boiska. Gdyby jednak dostał czerwoną kartkę, to zostałoby nas siedmiu, a wtedy z powodu zdekompletowania drużyny sędzia musiałby przerwać mecz. Nie chciał dopuścić do jeszcze większego skandalu i udawał, że nic nie słyszy – przypomina.

Obrazek
Aleksander Kłak (Fot. Archiwum)

W 1994 r. Bęben opuścił Zabrze. – Wszystko zaczęło się, kiedy sprowadzono Alka Kłaka. Stawiano tylko na niego, przecież trzeba było wypromować wicemistrza olimpijskiego. Ja nie czułem się gorszy. Chciałem grać, a nie siedzieć na ławce, więc odszedłem – mówi.

Strzał z 25 m zakończył karierę

Przeszedł do drugoligowej Polonii Bytom. Grał tam przez jeden sezon. Potem Leszek Baczyński, prezes odrodzonego Zagłębia, zaproponował mu szkolenie bramkarzy i grę w klasie okręgowej. Bronił znakomicie. Przez całą rundę puścił tylko sześć bramek. Tymczasem Polonia spadła na ostatnie miejsce w tabeli. Trener Edward Lorens zadzwonił do Bębna i poprosił go o ratowanie klubu przed spadkiem.\

Na wiosnę 1996 r. Polonia z Bębnem w składzie była najlepszym zespołem w drugiej lidze. Gdyby nie fatalna jesień, w Bytomiu świętowano by awans. Po pół roku Bęben wrócił do klubu z Sosnowca. Tam znalazł się w kadrze zespołu razem z... własnym synem, który wcześniej bronił bramki drużyny juniorów CKS Czeladź. Gdy myślał już o końcu kariery, przypomniała sobie o nim Odra Wodzisław.

Obrazek
Marek Bęben i Jerzy Wyrobek po meczu Odry Wodzisław (KRZANOWSKI ROBERT)

– W Zagłębiu już powiesiłem buty na kołku, kibice mnie pożegnali i... w wieku 40 lat dostałem propozycję z Odry Wodzisław. Miałem szkolić bramkarzy, a sam stanąłem między słupkami. Pomogłem wtedy Odrze utrzymać się w lidze. Złapałem karnego Mariuszowi Śrutwie i przez to nie został królem strzelców. Dość powiedziałem dopiero po meczu ze Stomilem Olsztyn, gdy Marcin Szulik zaskoczył mnie strzałem z 25 metrów. „Oj, Marek, skoro nie łapiesz piłki uderzonej z tej odległości, to czas kończyć” – powiedział sobie, i tym razem słowa dotrzymał.

Zakrzepica pozbawiła go nogi

Po zakończeniu kariery został trenerem, a życie go nie oszczędzało. Gdy pracował w Morawicy, niewielkiej miejscowości nieopodal Kielc, zachorował na zakrzepicę. Choroba doprowadziła do amputacji nogi. – Ciągle człowiek kopał tę piłkę prawą nogą, to i się dokopał. Zakrzepica to choroba bramkarzy, bo znam więcej takich przypadków jak ja – mówił Bęben.

– Gdy leżałem w szpitalu, to prosiłem Boga, żeby pozwolił mi stamtąd wyjść i wrócić do pracy. Znowu zobaczyć zieloną murawę i usiąść na trenerskiej ławce. Patrzenie na chorych, cierpiących dołuje. A jak się jest w ruchu, robi to, co się kocha, czas szybko leci. Gorsze tragedie ludzie przeżywają i jakoś dają sobie radę – podkreśla.
Bęben opuścił szpital w piątek, a już w sobotę usiadł na trenerskiej ławce. Moravia pokonała wtedy Koprzywiankę Koprzywnica aż 10:0. – Obawiałem się, jak ludzie na mnie zareagują. Czy będą złośliwe komentarze, śmiech. Wiadomo, jak to jest – z jedną nogą, o kulach. Nie usłyszałem jednak żadnego przykrego komentarza. Mieszkańcy Świętokrzyskiego to życzliwi ludzie – opowiadał nam Bęben, który jest obecnie szkoleniowcem Spartakusa Daleszyce.

Obrazek
Marek Bęben (z tyłu) podczas meczu na Stadionie Ludowym (JAN KOWALSKI)

Przed poniedziałkowym spotkaniem (godz. 18) z Górnikiem Zabrze Zagłębie uhonoruje Bębna okolicznościową koszulką. Wyróżniony zostanie również Władysław Szaryński, kolejny z piłkarzy, który w czasie kariery reprezentował śląski i zagłębiowski klub.

http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/ ... wykla.html
POZDRAWIAM TYCH DLA KTÓRYCH DRUGIM DOMEM JEST LUDOWY
Avatar użytkownika
Adam1906
 
Posty: 4163
Dołączył(a): 2009-11-13, 8:04 am
Lokalizacja: Dębowa Góra

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez August 2018-09-15, 7:58 am

Sympatyczny Tymek przyniósł „szczęście” w swoim debiucie w Gieksie. Jak wszedł to po parunastu minutach Gejksa straciła dwie bramki a Tymek zmarnował dwie okazje do strzelenia bramki. Tak trzymać. Mam na myśli Gieksę rzecz jasna.
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 12176
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Blajpios 2018-09-15, 10:07 am

August napisał(a):Sympatyczny Tymek przyniósł „szczęście” w swoim debiucie w Gieksie. Jak wszedł to po parunastu minutach Gejksa straciła dwie bramki a Tymek zmarnował dwie okazje do strzelenia bramki. Tak trzymać. Mam na myśli Gieksę rzecz jasna.

Ha! Czyli jednym słowem, zagrał jak Zagłębiak, chyba wciąż po zagłębiowsku jest "zakodowany", zagrał z pełnym zaangażowaniem "z punktu widzenia" Zagłębia? Nie wiem, nie widziałem meczu, więc nie mogę się za dużo wypowiadać, ale szczerze pisząc, gdy tylko zobaczyłem dane z meczu, to od razu pomyślałem, czy aby nie jego stroną, lub jeszcze gorzej, po jego błędach. to nie poszło. Na sytuacje bramkowe, to nie bardzo były podstawy, by przypuszczać. Ale już chyba mu też odpuśćmy, jeżeli przeglądać, co z nim jeszcze - to chyba dla wychwytywania nie co się nie udało, tylko co się udało, jak się rozwija; tak mu przynajmniej, w każdym razie, życzę.
Blajpios
 
Posty: 2965
Dołączył(a): 2004-07-08, 9:54 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Luis 2018-09-16, 10:46 pm

Kieca drugi gol z rzedu dla Skry. Dzis dal wygrana z Gryfem. Zaczyna byc coraz wazniejszym ogniwem słabiutkiej Skry. Strasznie mnie zastanawia Kumor. Taki szum byl wokol niego w zime itp itd. Ponoc juz go w notesach mieli scouci Arsenali i CSKA Moskwa a teraz? Nie zalapal sie na zadne wypozyczenie. Wiem, ze mial grac w Lechii ZG i nie jego wina, ze klub zbankrutowal, ale jednak innego chetnego juz nie bylo. W reserwach tez nie blyszczy.
Luis
 
Posty: 409
Dołączył(a): 2013-06-13, 4:45 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez novack 2018-09-17, 5:25 am

Ze skrótu meczu wynika, źe obie bramki dla Chrobrego padły z sektora za który odpowiedzialny jest lewy obrońca, a obrońcy tam nie było, ale czy Puchacz miał pełnić obowiązki lewego obrońcy, czy też dostał od trenera inne zadania, tego nie wiemy.
Jest taki skarb na dnie duszy polskiej zakopany, jak wierność sprawie z pozoru przegranej...
novack
 
Posty: 3435
Dołączył(a): 2006-08-06, 6:55 pm
Lokalizacja: Śródmieście

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Adam1906 2018-09-17, 7:57 am

novack napisał(a):Ze skrótu meczu wynika, źe obie bramki dla Chrobrego padły z sektora za który odpowiedzialny jest lewy obrońca, a obrońcy tam nie było, ale czy Puchacz miał pełnić obowiązki lewego obrońcy, czy też dostał od trenera inne zadania, tego nie wiemy.

Jak dla mnie nieistotne kto z cyganów jest winny utracie bramek. Dla mnie istotne jest, że muszą mieć "zajebiaszczo dobrych" piłkarzy, skoro tak się zachwycają Puchaczem :)
Tymoteusz Puchacz (grał od 72. minuty) – bez oceny

Za krótko na boisku, by dostać notę, ale był aktywny po obu stronach boiska. Kilka razy ładnie zszedł ze skrzydła do środka, ale niestety jego uderzenia okazały się albo niecelnie, albo zablokowane, albo wybronione przez Abramowicza. Możemy mieć z niego pożytek.

Na pewno będziecie mieć z niego pożytek w obronie. Tego wam z całego serca "życzę" :lol:
POZDRAWIAM TYCH DLA KTÓRYCH DRUGIM DOMEM JEST LUDOWY
Avatar użytkownika
Adam1906
 
Posty: 4163
Dołączył(a): 2009-11-13, 8:04 am
Lokalizacja: Dębowa Góra

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Blajpios 2018-09-17, 1:01 pm

Adam1906 napisał(a):
novack napisał(a):Ze skrótu meczu wynika, źe obie bramki dla Chrobrego padły z sektora za który odpowiedzialny jest lewy obrońca, a obrońcy tam nie było, ale czy Puchacz miał pełnić obowiązki lewego obrońcy, czy też dostał od trenera inne zadania, tego nie wiemy.

Jak dla mnie nieistotne kto z cyganów jest winny utracie bramek. Dla mnie istotne jest, że muszą mieć "zajebiaszczo dobrych" piłkarzy, skoro tak się zachwycają Puchaczem :)
Tymoteusz Puchacz (grał od 72. minuty) – bez oceny

Za krótko na boisku, by dostać notę, ale był aktywny po obu stronach boiska. Kilka razy ładnie zszedł ze skrzydła do środka, ale niestety jego uderzenia okazały się albo niecelnie, albo zablokowane, albo wybronione przez Abramowicza. Możemy mieć z niego pożytek.

Na pewno będziecie mieć z niego pożytek w obronie. Tego wam z całego serca "życzę" :lol:

żebyście się tylko nie zdzwili, gdy za parę lat, może nawet nie będzie "następcą W. Rudego" w reprezentacji, znaczącym w niej zawodnikiem, ale za to wybijającym się w lidze lewoskrzydłowym obrońcą, którego byście chcieli widzieć w Zagłębiu, ale będzie nierealne. Innymi słowy - może już naprawdę dać żyć temu młodemu człowiekowi, niech się rozwinie, choćby na poziom reprezentacyjny, bo tu Polska "zawsze" ma kłopoty (na lewej obronie) - a nie ścigać go po innych drużynach czy nawet forach po to tylko, by obśmiewać? I co - tak leczyć niepewność, że może się błąd w ocenie popełniło, więc lepiej go zdeptać, by się nie rozwinął? Myślę, że to się już nie uda, choć kto wie, czy Lech go nie z tej przyczyny zabrał - jakkolwiek ufam, że raczej trener D. Dudek powiedział, że na razie niech jeszcze do Ekstraklasy nie startuje, niech jeszcze w I lidze pogra, niemniej sądzę, że nie skreślił go całkowicie, jak niektórzy.
Wrócę więc jeszcze do "innego następcy W. Rudego w reprezentacji i Zagłębiu". Ucieszyłem się wczoraj, choć nie mogłem oglądać - z gry R. Pietrzaka, bo z relacji pisanych wynika, że był silnym punktem Wisły no i dwie asysty pierwszego stopnia, ze stałego fragmentu, rzutu rożnego i z gry, gdzie nawet było napisane, że "taka wrzutka Pietrzaka, że wprost na głowę D. Korta, który miał tylko głowę skierować ku bramce". Nadto - jedna asysta "drugiego stopnia", bo też z rożnego wrzutka przedłużona głową przez kogoś do strzelca bramki. Robi więc swoje, nie poddaje się - a trochę tego się obawiałem, że dostawszy trochę po nosie na kadrze, jako człowiek raczej spokojny, nieśmiały - trochę jak P. Zieliński "zwinie się w sobie". Jest już jednak chyba mocniejszy jak kiedyś, bardziej zdecydowany. Na kadrze mam wrażenie trochę "przekręcono ster", bo początkowo media (wywiady) przygotowywały wyjście R. Pietrzaka - i coś się podziało, pytanie, czy wręcz nie "z racji pozakulisowego ocenienia sił poparcia", bo nagle "na treningach" miał zachwycić A. Reca - a potem choćby prasa nie wiem czy nie "osłonowo" trąbiła, jak to z kontuzją grał przeciw Irlandii. Powątpiewam w to "zachwycenie na treningach ze strony A. Recy", bo czym? Nie ograniem - a media go przedstawiają, jako "zawodnika Serie A", gdzie nie gra, czyli jest zawodnikiem z poziomu Ekstraklasy wciąż, tyle że nie grającym, w odróżnieniu od R. Pietrzaka. Powątpiewam, że miał czym zachwycić na treningach - bo w grze ani z Włochami ani z Irlandią nie zachwycił i gdy potem R. Pietrzak wchodził, to tylko w jednym była "przewaga" Recy: grał faktycznie ciut dynamiczniej, tyle że wręcz "furiacko". Bo szedł do przodu faktycznie "szaleńczo" - tyle że co z tego wynikało. To media tylko nakręcały i cmokały - ale nie było nic z tego. Natomiast na obronie - to go nie raz brakowało i to pomimo tego, że trochę kosztem swojej reputacji, na tę lewą stronę przeszedł J. Błaszczykowski, by dać mu pewności. Także bramka Włochów w gruncie rzeczy zaczęła się od niego, moim zdaniem a ucieszyłem się gdy i D. Wdowczyk (obrońca przecież) w komentarzu to zauważył, ale zaraz zostało to "zagadane". Jeszcze M. Szczęsny potrafił to powiedzieć, nawet bardzo ostro: zero taktyki, zero czegoś tam jeszze (nie pamiętam sformułowania) ale może Włochom będzie chciało się go nauczyć, to czeka go dużo pracy ale szanse ma - coś w tym sensie mówił; aha, jeszcze chyba w Sporcie napisali trochę prawdy, że "siał popłoch w obronie - ale nie tylko na polu karnym przeciwnika, lecz i pod własną bramką). W każdym razie - R. Pietrzak gdy wchodził, nie latał tak szaleńczo, ale zwykle w obronie był co najmniej poprawny i "nie siał popłochu pod własną bramką" - a ze dwa razy w meczu z Irlandią tak wrzucił, że szkoda iż napastnik trochę nie umiał z tego wyciągnąć bramki. Tak więc - cieszę się, że R. Pietrzak dalej robi swoje i chyba można powoli mieć nadzieję, że w końcu ustabilizuje się na pozycji solidnego gracza Ekstraklasy.
Oczywiście, jeszcze dalsza droga w tym kierunku - M. Kiecy. Niemniej, można mieć nadzieję, że choćby po ojcu, trochę takiej dalekowzroczności, wytrwałości, rozumienia znaczenia walki bądzie miał, nawet reprezentacyjnych horyzontów patrzenia (nie gra tu roli, jeżeli chodzi o "kategorię psychicznego usadowienia się w rozwoju", że inna to była dyscyplina - szerokość spojrzenia ponad doraźną taktykę meczu w okręgówce ojciec może przekazać). W każdym razie, takie nadzieje mieć można, patrząc zważywszy choćby i to, że to, jak napisano już tutaj - już druga bramka młodego w tej rundzie. Dodać zaś warto - i to znacząca, otwierająca wynik, zwycięska, na wyjeździe, u drużyny dotąd na swoim boisku bez porażki; to powinno budować. Jakkolwiek, oczywiście,jak napisałem - długa jeszcze droga przed młodym zawodnikiem.
Blajpios
 
Posty: 2965
Dołączył(a): 2004-07-08, 9:54 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez August 2018-09-18, 12:50 pm

Blajpios napisał(a):żebyście się tylko nie zdzwili, gdy za parę lat, może nawet nie będzie "następcą W. Rudego" w reprezentacji, znaczącym w niej zawodnikiem, ale za to wybijającym się w lidze lewoskrzydłowym obrońcą, którego byście chcieli widzieć w Zagłębiu, ale będzie nierealne. Innymi słowy - może już naprawdę dać żyć temu młodemu człowiekowi, niech się rozwinie, choćby na poziom reprezentacyjny, bo tu Polska "zawsze" ma kłopoty (na lewej obronie) - a nie ścigać go po innych drużynach czy nawet forach po to tylko, by obśmiewać? I co - tak leczyć niepewność, że może się błąd w ocenie popełniło, więc lepiej go zdeptać, by się nie rozwinął? Myślę, że to się już nie uda, choć kto wie, czy Lech go nie z tej przyczyny zabrał - jakkolwiek ufam, że raczej trener D. Dudek powiedział, że na razie niech jeszcze do Ekstraklasy nie startuje, niech jeszcze w I lidze pogra, niemniej sądzę, że nie skreślił go całkowicie, jak niektórzy.

Ja pójdę dalej i jak najbardziej na poważnie życzę Sympatycznemu Tymkowi aby jego talent eksplodował tak aby się stał nie tylko czołowym obrońcą ekstraklasy czy pierwszej reprezentacji ale zawodnikiem, o którego będą się biły czołowe kluby Europy. Zaznaczam również, że nazywając Puchacza Sympatycznym również nie stosuję ani sarkazmu ani go nie obśmiewam. Miałem bowiem okazję posiedzieć chwile obok chłopaka w czasie meczu ze Śląskiem (siedział po prostu na krytej) i uważam, ze jest to naprawdę sympatyczny młody człowiek. Poza tym, jak pisałem wcześniej, doceniam jego zaangażowanie w czasie gry. Natomiast uważam również, że jego odejście jest na tę chwilę z pożytkiem i dla niego samego i dla nas i dla jego macierzystego klubu. Puchacz był naszym najsłabszym ogniwem gdy grał. I to zarówno w I lidze a tym bardziej w ekstraklasie. Na marginesie trzeba dodać, że Lech naprawdę solidnie monitoruje swoich zawodników na wypożyczeniach skoro niemal błyskawicznie zareagował – zapewne nie tylko na stratę miejsca w jedenastce ale i słabą grę na poziomie ekstraklasy, w tym i w Poznaniu – skoro szybko dogadał się z Katowicami tak, że Puchacz zszedł jeden poziom niżej a i nie musiał się przenosić w całkiem inny rejon kraju. Mądre i sensowne.
Divina favente clementia Romanorum imperator semper Augustus
August
 
Posty: 12176
Dołączył(a): 2005-04-19, 4:48 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez Blajpios 2018-09-18, 1:50 pm

August napisał(a):
Blajpios napisał(a):żebyście się tylko nie zdzwili, gdy za parę lat, może nawet nie będzie "następcą W. Rudego" w reprezentacji, znaczącym w niej zawodnikiem, ale za to wybijającym się w lidze lewoskrzydłowym obrońcą, którego byście chcieli widzieć w Zagłębiu, ale będzie nierealne. Innymi słowy - może już naprawdę dać żyć temu młodemu człowiekowi, niech się rozwinie, choćby na poziom reprezentacyjny, bo tu Polska "zawsze" ma kłopoty (na lewej obronie) - a nie ścigać go po innych drużynach czy nawet forach po to tylko, by obśmiewać? I co - tak leczyć niepewność, że może się błąd w ocenie popełniło, więc lepiej go zdeptać, by się nie rozwinął? Myślę, że to się już nie uda, choć kto wie, czy Lech go nie z tej przyczyny zabrał - jakkolwiek ufam, że raczej trener D. Dudek powiedział, że na razie niech jeszcze do Ekstraklasy nie startuje, niech jeszcze w I lidze pogra, niemniej sądzę, że nie skreślił go całkowicie, jak niektórzy.

Ja pójdę dalej i jak najbardziej na poważnie życzę Sympatycznemu Tymkowi aby jego talent eksplodował tak aby się stał nie tylko czołowym obrońcą ekstraklasy czy pierwszej reprezentacji ale zawodnikiem, o którego będą się biły czołowe kluby Europy. Zaznaczam również, że nazywając Puchacza Sympatycznym również nie stosuję ani sarkazmu ani go nie obśmiewam. Miałem bowiem okazję posiedzieć chwile obok chłopaka w czasie meczu ze Śląskiem (siedział po prostu na krytej) i uważam, ze jest to naprawdę sympatyczny młody człowiek. Poza tym, jak pisałem wcześniej, doceniam jego zaangażowanie w czasie gry. Natomiast uważam również, że jego odejście jest na tę chwilę z pożytkiem i dla niego samego i dla nas i dla jego macierzystego klubu. Puchacz był naszym najsłabszym ogniwem gdy grał. I to zarówno w I lidze a tym bardziej w ekstraklasie. Na marginesie trzeba dodać, że Lech naprawdę solidnie monitoruje swoich zawodników na wypożyczeniach skoro niemal błyskawicznie zareagował – zapewne nie tylko na stratę miejsca w jedenastce ale i słabą grę na poziomie ekstraklasy, w tym i w Poznaniu – skoro szybko dogadał się z Katowicami tak, że Puchacz zszedł jeden poziom niżej a i nie musiał się przenosić w całkiem inny rejon kraju. Mądre i sensowne.

Ha! Miód na serce - tym bardziej, że teraz naprawdę mam mało czasu - a tu dwa nawet, jak widzę w drugim temacie też - teksty, pod którymi mogę się podpisać, że całkowicie oddają moją myśl. Dopiski - naprawdę maleńkie. Bardzo cieszę się z opisu Kol. Augusta, tym bardziej, że nawet widział go z bliska jak młody reaguje no i Kol. August wychwytuje dobrze cechy: młodego człowieka i zaangażowanego piłkarza. Natomiast - hm, gdzieś czytałem także w kręgach poznańskich, że powątpiewali w rozwój aż do czołówki reprezentacyjnej dorosłych, więc nie wiem, Ale, niech tam, skoro sympatyczny, skromny młody człowiek i zaangażowany - życzmy nawet mu tego bez tego śladu powątpiewania, który miałem poprzednio.
Drugie maleńkie "dymki", bo nawet nie wątpliwości udokumentowane - Lech. Pisząc o tym jakiś czas temu, stawiałem znaki zapytania, bo skąd ja mogę wiedzieć, jak to się toczyło, jednak efekt końcowy pozytywny (mogło być odpowiedzią na jakeś fochy np. "Pana Dyrektora"). Jeżeli jednak jest tak, że faktycznie od początku w każdym szczególe, czyli że to analiza sytuacji w jakiej młody gra, że propozycja zabrania, znalezienie GKSu to oni - to naprawdę szacun dla Akademii ogromny. Może by raczej oni jak Legia pokazali coś Akademii Zagłębia? Szanowałem już ich od pewnego czasu widząc i wyniki i właśnie zajęcie się młodymi - ale nie wiem do jakiego stopnia. Jeżeli nawt nie w każdym szczególe wszystko sterowali, szacunek i tak i może warto porównać. Jeżeli tak dokładnie, jak pisze Kol. August - to naprawdę szacun "patentowany".
Blajpios
 
Posty: 2965
Dołączył(a): 2004-07-08, 9:54 pm

Re: Wieści dotyczące naszych bylych pilkarzy i trenerów

Postprzez slawekchicago 2018-09-19, 6:04 pm

Trener cyganerii wypowiedzial sie wlasnie na temat Tymka " trudno ocenic bo wszedl i wynik sie posypal " i w nagrode pierwsza 11 dzisiaj :lol:
ZARKO - SZACUNEK NA ZAWSZE
slawekchicago
 
Posty: 2519
Dołączył(a): 2004-05-10, 4:54 am
Lokalizacja: Newcastle

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Piłka nożna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: achter