Na kilkanaście godzin przed wylotem do Hiszpanii dowiedział się, że nie ma dla niego miejsca w samolocie i otrzymał pozwolenie na treningi z inną drużyną. Przedstawiamy krótką rozmowę z Adrianem Masarczykiem.
Kiedy dowiedziałeś się, że nie jedziesz na obóz do Hiszpanii?
- W piątek. Wcześniej trener zapewniał mnie, że jeśli nie zostanę wypożyczony, to pojadę z drużyną. W tej chwili nie ma żadnych rozmów, jest jedno wielkie zamieszanie.
- Dlaczego nie zostałeś wypożyczony? Miałeś przecież ofertę z Legnicy.
- Tak. W Legnicy szukali bramkarza i chcieli mnie wypożyczyć na pół roku. Zagłębie nie wyraziło na to zgody i temat upadł. W piątek rozmawiałem z dyrektorem Lulą i otrzymałem zgodę na treningi z inną drużyną. Myślę, że teraz klub nie będzie robił problemów z rozwiązaniem umowy za porozumieniem stron.
- Miedź nadal poszukuje bramkarza, może więc ten temat jeszcze nie upadł?
- Nawet gdyby tak było, to w tej chwili nie ma za bardzo z kim rozmawiać. Prezes jest w Hiszpanii, a taka rozmowa przez telefon, to żadna rozmowa.
- Jesteś zaskoczony tym, że zamiast ciebie do Hiszpanii poleciał Mateusz Prus, który nie ma jeszcze nawet podpisanego kontraktu?
- Nie chciałbym tego teraz komentować. Od spraw transferowych w Zagłębiu są trener i prezes ito do nich należą takie decyzje.
- Jakie masz teraz plany?
- Przygotowuję się indywidualnie i przede wszystkim szukam sobie nowego klubu. Na razie jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach
Odliczanie do meczu Ruch Radzionków - Zagłębie Sosnowiec
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy
1
20
35
38
Najbliższy mecz:
Ruch Radzionków
Zagłębie Sosnowiec
sobota, 20.03.2010 godz. 14:00 II Liga - Grupa Zachodnia 2009/2010
Pochodzenie kibiców Zagłębia
Zimny prysznic Remes Puchar Polski 2009/2010 wtorek, 16.03.2010 godz. 18:45
Zagłębie Sosnowiec 0:3 Pogoń Szczecin
Bardzo oddaliła się perspektywa zdobycia przez Zagłębie piątego Pucharu Polski. Sosnowiczanie doznali dzisiaj pierwszej w tym sezonie porażki na Stadionie Ludowym i ulegli Pogoni Szczecin w pierwszym meczu ćwiercfinału Pucharu Polski aż 0:3. O losach spotkania przesądzili szczecińscy rezerwowi, bo to właśnie gracze wprowadzeni w II połowie przez trenera Piotra Mandrysz zdobyli wszystkie trzy bramki dla Pogoni.
Pierwszego gola zdobył w 67. minucie wprowadzony na boisko 4 minuty wcześniej Mikołaj Lebedyński. Błąd popełnił Adam Bensz, który źle ustawił się przy strzale Maksymiliana Rogalskiego i zdołał tylko odbić piłkę prosto pod nogi nadbiegającego Lebedyńskiego, a ten z metra wpakował futbolówkę do siatki. Ten sam zawodnik zdobył drugiego gola dla zespołu gości w 83. minucie, gdy popisał się precyzyjnym strzałem zza pola karnego. Naszą drużynę dobił w doliczonym czasie gry Dariusz Zawadzki, który wszedł na boisko zaledwie 60 sekund wcześniej. Po dośrodkowaniu innego rezerwowego, Marcina Bojarskiego, Zawadzki strzelił z 5 metrów głową i piłka po odbiciu od rąk Adama Bensza wtoczyła się do bramki.
Wynik na pewno nie odzwierciedla przebiegu spotkania, które - co warto podkreślić - stało na naprawdę dobrym poziomie. Mimo tego, że grały drużyny spoza Ekstraklasy, to poziom meczu na Stadionie Ludowym znacznie przewyższał poziom wielu spotkań, jakie można było obejrzeć tej wiosny na boiskach Ekstraklasy. W sobotę Zagłębie było zdecydowanie lepsze od Miedzi i wygrało 3:0, a dzisiaj mimo takiego samego wyniku, tyle, ze w odwrotna stronę, spotkanie było w miarę wyrównane, a przez spory okres pierwszej połowy stroną atakującą i mającą przewagę było Zagłębie. W piłce jednak liczą się bramki, a Pogoń potrafiła bezwzględnie wykorzystać wszystkie swoje sytuacje i z zimną krwią wypunktowała sosnowiczan. Rewanż w Szczecinie w środę 24 marca o 20:00. Wierzyć trzeba do końca.